Ludzie czują się zagubieni, bo świat skręcił za mocno w lewo !
Kiedyś świat wydawał się prostszy. Nie dlatego, że nie było w nim problemów – były, i to ogromne – ale dlatego, że istniały ramy. Ramy, które wyznaczały, co jest dobre, a co złe; co jest normą, a co ekstrawagancją. Dziś, patrząc na nagłówki gazet, serwisy informacyjne i media społecznościowe, coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że te ramy zostały nie tyle przesunięte, ile całkowicie połamane. Świat wykonał gwałtowny, niemal karkołomny skręt w lewo, a pasażerowie tej rozpędzonej karuzeli zaczynają łapać mdłości. Zamiast obiecanej wolności, wielu z nas czuje dziś po prostu głębokie zagubienie.
Gdzie podziały się dawne drogowskazy? Przez pokolenia punktami oparcia były rodzina, tradycja, zakorzenienie w lokalnej wspólnocie i jasny kod moralny. Dziś progresywne trendy próbują te pojęcia pisać na nowo, często stawiając je na głowie. To, co przez wieki budowało tożsamość człowieka, bywa teraz przedstawiane jako przeżytek, a czasem wręcz jako coś szkodliwego. Kiedy dotychczasowe fundamenty są metodycznie podważane, naturalną reakcją ludzkiej psychiki jest lęk. Człowiek pozbawiony korzeni staje się podatny na każdy podmuch ideologicznego wiatru, a to rodzi poczucie samotności w tłumie.
Do tego dochodzi wszechobecna kultura unieważniania i nowomowa, która zmienia się tak szybko, że przeciętny obywatel nie nadąża z aktualizacją swojego słownika. Poruszamy się po publicznej przestrzeni jak po polu minowym. Jedno niefortunne sformułowanie, pogląd wierny tradycyjnym wartościom czy chociażby chęć głośnego zadania pytania w poprzek obowiązującej narracji, potrafi wywołać lawinę świętego oburzenia. W świecie, który na sztandarach niesie tolerancję, coraz mniej jest miejsca na prawdziwy pluralizm i dialog, a coraz więcej na ideologiczną ortodoksję. Ludzie milkną nie dlatego, że zmienili zdanie, ale dlatego, że boją się ostracyzmu.
Współczesny progresywizm obiecywał wyzwolenie z gorsetów przeszłości. W zamian jednak przyniósł skrajny relatywizm, w którym nic nie jest pewne, a prawda stała się kwestią umowy lub subiektywnego odczucia. Kiedy wszystko wolno, nic nie ma prawdziwego znaczenia.
Zagubienie współczesnego człowieka nie wynika z lęku przed przyszłością czy nowoczesnością jako taką. Wynika z tęsknoty za normalnością, stabilizacją i zdrowym rozsądkiem. Być może czas najwyższy, by w tym szaleńczym biegu w lewą stronę ktoś wreszcie nacisnął hamulec bezpieczeństwa, zanim na zakręcie wypadniemy z torów.
Felieton: Mdła sesja, milcząca większość i koalicja, która abdykowała z odpowiedzialności
Manipulacje i naciski to nie narzędzia demokracji – Felieton


