Amfiteatr, stary basen i wspomnienia. Czy w Goleniowie jest jeszcze miejsce na sentyment?
Goleniów ma miejsca, które nie muszą przynosić zysku, by mieć wartość. Amfiteatr i teren starego basenu nad Iną to część pamięci mieszkańców.
W dyskusji o przyszłości miejskich terenów w Goleniowie coraz częściej pojawia się argument ekonomiczny: utrzymanie obiektu kosztuje, a jego funkcjonowanie nie przynosi wystarczających dochodów. To ważny argument, ale czy powinien być jedynym kryterium podejmowania decyzji?
Warto zadać proste pytanie: czy wszystko, co finansuje gmina, musi generować zysk?
Biblioteka nie jest przedsięwzięciem nastawionym na wypracowywanie zysku. Goleniowski Dom Kultury również realizuje przede wszystkim cele społeczne, edukacyjne i kulturalne. Centrum Aktywności Lokalnej ma z kolei wzmacniać lokalną społeczność, udostępniając mieszkańcom i organizacjom przestrzeń bezpłatnie.
Nikt rozsądny nie oczekuje od biblioteki, żeby zarabiała na siebie jak prywatna firma. Nie dlatego, że pieniądze nie mają znaczenia, ale dlatego, że korzyści z jej działalności mierzy się również inaczej: dostępem do kultury, edukacją, integracją i jakością życia.
Podobnie można spojrzeć na amfiteatr czy teren dawnego basenu nad Iną.
Amfiteatr jest częścią historii Goleniowa. Jego budowę rozpoczęto w 1972 roku, a po pożarze w 1982 roku obiekt odbudowano i ponownie oddano do użytku w 1983 roku.
Stary basen przy ul. Spacerowej także ma swoją historię. Prace przy jego modernizacji rozpoczęto w 1963 roku, a zakończono w 1967 roku. Dla wielu mieszkańców nie jest to po prostu kawałek miejskiej działki, lecz miejsce związane z dzieciństwem, latem, spotkaniami i wspomnieniami.
Oczywiście utrzymanie takich obiektów kosztuje. Nie oznacza to jednak, że jedyną alternatywą jest rezygnacja z ich funkcji, wieloletnie pozostawienie ich bez wykorzystania albo przekazanie atrakcyjnych terenów wyłącznie pod funkcje komercyjne.
W przypadku starego basenu w 2025 roku burmistrz informował, że gmina nie zamierza przeznaczać terenu przy ul. Spacerowej pod zabudowę deweloperską i że jego przyszłość ma nadal wiązać się z rekreacją. W 2026 roku teren nadal czeka jednak na konkretną koncepcję zagospodarowania.
Być może właśnie tutaj potrzebujemy innego sposobu myślenia o miejskich inwestycjach. Nie wszystko musi się finansowo „spinać”. Niektóre miejsca mają zarabiać, inne mają służyć mieszkańcom.
Gmina to nie tylko bilans przychodów i wydatków. To również wspólna przestrzeń, historia i lokalna tożsamość.
Jeżeli mieszkańcy Goleniowa przez lata korzystali z określonych miejsc i darzą je sentymentem, warto ten głos brać pod uwagę. Nie oznacza to, że każdy obiekt powinien zostać zachowany dokładnie w dotychczasowej formie. Oznacza natomiast, że zanim coś uznamy za nieopłacalne, warto zapytać, jaką wartość społeczną, kulturalną i emocjonalną może mieć dla miasta.
Goleniów jest gminą, której budżet współtworzą mieszkańcy, lokalne firmy i podatnicy. Warto więc oczekiwać od władz nie tylko gospodarności, ale również troski o miejsca, które budują goleniowską tożsamość.
Życzmy sobie, aby ta oraz kolejne kadencje władz potrafiły połączyć ekonomię z odpowiedzialnością za dziedzictwo miasta. Aby miejsca ważne dla mieszkańców nie znikały tylko dlatego, że nie przynoszą bezpośredniego zysku. I aby o przyszłości Goleniowa decydowała nie tylko kalkulacja finansowa, ale również pamięć, potrzeby mieszkańców i wizja miasta, w którym chce się żyć.


