Krzysztof zapamiętaj, ja nigdy nigdy pozwolę zamknąć sobie ust !
Kiedy brakuje argumentów w merytorycznej dyskusji, niektórzy politycy sięgają po najcięższą broń – aparat przymusu państwowego. Urzędujący Burmistrz Gminy Goleniów, Krzysztof Sypień, zamiast odpowiedzieć mieszkańcom i lokalnym przedsiębiorcom na trudne pytania dotyczące kontroli i stylu zarządzania miastem, postanowił przenieść debatę publiczną na salę sądową. Do Wydziału II Karnego Sądu Rejonowego w Goleniowie wpłynął prywatny akt oskarżenia przeciwko niezależnym twórcom lokalnych mediów. Cel jest jasny: wywołać strach i zamknąć usta tym, którzy patrzą władzy na ręce.
W demokratycznym państwie prawa wolność słowa i wolność prasy stanowią fundament kontroli społecznej nad ludźmi piastującymi publiczne stanowiska. Wybierając w maju 2024 roku nowego włodarza, mieszkańcy Goleniowa mieli prawo oczekiwać transparentności, dialogu i odwagi w mierzeniu się z krytyką. Zamiast tego otrzymaliśmy sygnał, który budzi najgorsze skojarzenia z minionymi epokami: „Krytykujesz działania burmistrza? Może spotkać cię za to proces karny”.
Paragrafem w krytyka – mechanizm „efektu mrożącego”
Sprawa, która trafiła na wokandę, dotyczy publicznych wypowiedzi i materiałów wideo z lutego 2026 roku, w których poruszono niezwykle drażliwy temat intensywnych kontroli dotykających lokalny biznes. Zamiast transparentnego wyjaśnienia procedur, przedstawienia opinii publicznej jasnych dowodów na rutynowy charakter tych działań, burmistrz Sypień zaangażował kancelarię prawną i uruchomił niesławny artykuł 212 § 2 Kodeksu karnego – przepis, który za słowo pisane lub mówione w mediach przewiduje sankcje karne.
W terminologii prawnej oraz w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka takie działanie urzędników państwowych wobec dziennikarzy i komentatorów definiuje się wprost jako próbę wywołania tzw. efektu mrożącego (ang. chilling effect). Nie chodzi o ochronę mitycznego dobrego imienia, ale o zastraszenie całego środowiska dziennikarskiego i powstrzymanie innych obywateli przed głośnym wyrażaniem niezadowolenia. To klasyczny mechanizm cenzury pośredniej – sprawić, by autor trzy razy zastanowił się, zanim zada niewygodne pytanie, w obawie przed ciąganiem po sądach.
Polityk musi mieć „grubszą skórę”
Przypominamy panu burmistrzowi, że Sąd Najwyższy oraz międzynarodowe trybunały wielokrotnie i jednoznacznie wskazywały: osoby decydujące się na pełnienie funkcji publicznych, a w szczególności politycy i menedżerowie samorządowi, muszą liczyć się z ostra, a nawet bezwzględną oceną ich działalności. Granice dopuszczalnej krytyki są w tym przypadku przesunięte znacznie dalej niż wobec prywatnego obywatela.
Zwroty o „gierkach urzędniczych”, „nadużyciu władzy” czy wyrażanie wątpliwości co do intencji urzędu w kontekście nasilonych kontroli przedsiębiorców to esencja debaty publicznej. Jeśli burmistrz na krytyczną ocenę reaguje oskarżeniem o przestępstwo, rodzi się fundamentalne pytanie: czego tak naprawdę boi się władza w Goleniowie?
Strach przed suwerenem?
Co niezwykle znamienne, w nadesłanym do sądu akcie oskarżenia jako „dowody” przeciwko wolności słowa znalazły się także cytaty z komentarzy samych mieszkańców Goleniowa. Obywatele piszą w nich o „dwóch latach obietnic bez pokrycia i arogancji”. Czy urzędnicy zamierzają teraz ścigać każdego internautę, który polubi krytyczny post lub wyrazi swoje rozczarowanie kondycją miasta przy urnie wyborczej?
Próba penalizacji debaty publicznej to droga donikąd. O tym, czy działania burmistrza Sypienia są słuszne, czy też stanowią nadużycie zaufania, powinni decydować wyborcy, a nie sędziowie wydziałów karnych. Atakowanie lokalnych mediów za to, że dają głos mieszkańcom i przedsiębiorcom, to uderzenie w prawo całej społeczności do informacji.
Kurtyna milczenia, którą próbuje się narzucić lokalnym mediom, właśnie opadła. Goleniów to własność Sypienia, w którym prawo do głosu mają wyłącznie klakierzy i opłacane media lub podstawieni klakierzy. Jako redakcja deklarujemy jedno: żadne akty oskarżenia, procesy ani próby zastraszenia nie powstrzymają nas przed pisaniem prawdy o działaniach każdej władzy. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć.


