Szkoły toną w nierównościach, burmistrz liczy etaty sprzątaczek. Gorzka prawda o goleniowskiej oświacie …
Wyniki egzaminu ósmoklasisty z roku szkolnego 2024/2025 pokazały czarno na białym porażający obraz lokalnej oświaty: potężne dysproporcje i nierówne szanse edukacyjne uczniów w Gminie Goleniów. Liczby nie kłamią, a dramatyczny rozziew między placówkami jasno zobligował organ wykonawczy do natychmiastowych, realnych działań zaradczych. Zapytaliśmy burmistrza, co konkretnie zrobił, aby systemowo wesprzeć gorzej przygotowane szkoły i wyrównać szanse dzieci na starcie w kolejny etap edukacji. Odpowiedź nadeszła. Niestety, po raz kolejny gorzką rzeczywistość próbuje się nam zawinąć w piękny, urzędniczy papierek.
Kiedy pytamy o fundamenty – o programy naprawcze, dodatkowe lekcje, realne wyrównywanie braków, wsparcie dydaktyczne dla szkół osiągających słabsze wyniki czy systemowe podnoszenie poziomu kształcenia tam, gdzie kuleje ono najbardziej – w odpowiedzi włodarza gminy na próżno szukać konkretów. Zamiast strategii edukacyjnej, która ratowałaby dzieci skazane na gorszy start, otrzymaliśmy urzędniczą litanię uchwał, regulaminów i biurokratycznych wdrożeń. Przyjrzyjmy się bliżej tym „skutecznym działaniom”, którymi chwali się magistrat.
Zamiast wiedzy – „standaryzacja zatrudnienia” Pierwszym argumentem burmistrza na walkę z dysproporcjami jest wprowadzenie od roku szkolnego 2025/2026 „standardów zadań oświatowych”. Brzmi dumnie, jednak pod pięknym pojęciem kryje się czysta matematyka kadrowa. Urząd chwali się, że powiązał liczbę etatów, personelu sprzątającego czy wielkość powierzchni budynku z obiektywnymi czynnikami placówki. W jaki sposób optymalizacja etatów i przeliczanie metrów kwadratowych podłogi do sprzątania ma pomóc ósmoklasiście zmagającemu się z arkuszem egzaminacyjnym z matematyki czy języka polskiego? Tego burmistrz nie wyjaśnia. Zmiany etatowe mogą poprawić tabelki w arkuszach kalkulacyjnych urzędu, ale nie podniosą jakości nauczania w klasie.
Nagrody dla tych, którzy i tak sobie poradzą Kolejnym filarem „wyrównywania szans” w optyce włodarza stał się Lokalny Program Wspierania Edukacji Uzdolnionych Dzieci i Młodzieży oraz system stypendialny. To bez wątpienia cenna inicjatywa, ale z definicji nakierowana na zupełnie inny cel. Nagradzanie laureatów i finalistów konkursów kuratoryjnych oraz wybitnych sportowców to wspieranie wierzchołka góry lodowej – uczniów, którzy ze względu na wrodzony talent, kapitał kulturowy lub prywatne korepetycje już osiągają sukcesy. W jaki sposób stypendium dla wybitnego olimpijczyka ma wyrównać szanse dziecka z mniejszej lub gorzej dofinansowanej placówki, które potrzebuje podstawowego wsparcia, by w ogóle zdać egzamin? Promowanie najlepszych nie jest lekarstwem na systemowe wykluczenie i edukacyjne zapóźnienie.
Podobnie rzecz ma się z ujednoliceniem stawek dodatków dla nauczycieli czy zasad pomocy zdrowotnej. Honorowanie pedagogów za „wymierne rezultaty pracy z uczniem zdolnym” to ponowne nagradzanie za sukcesy, które często rodzą się niezależnie od systemowych działań gminy. Gdzie są motywacje dla nauczycieli, którzy podejmują się tytanicznej pracy u podstaw z uczniami z trudnościami edukacyjnymi?
Komunikacja, statystyka i demografia Wśród działań mających uzdrowić sytuację burmistrz wymienia również „cykliczne spotkania z dyrektorami mające na celu podniesienie poziomu komunikacji oraz wymianę dobrych praktyk”. Choć dialog jest potrzebny, to same spotkania i dyskusje o „rozwiązaniach dydaktyczno-wychowawczych” bez idących za nimi celowych środków finansowych i programów celowych nie zmienią poziomu przygotowania uczniów do egzaminów. Na koniec dowiadujemy się o trwających pracach nad aktualizacją obwodów szkół – działaniu o charakterze czysto logistycznym i demograficznym, mającym na celu „racjonalne wykorzystanie przestrzeni”, a nie podnoszenie standardów nauczania.
Brak odpowiedzi na kluczowe pytanie Analizując pismo burmistrza, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że urząd myli zarządzanie administracyjno-kadrowe z realną polityką oświatową. W żadnym punkcie odpowiedzi nie wskazano konkretnych działań dydaktycznych podjętych z myślą o uczniach szkół, których wyniki ubiegłorocznych egzaminów alarmują o pomoc. Nie dowiedzieliśmy się o dodatkowych godzinach konsultacji, o programach wyrównawczych, naprawczych, ani konkretnych pomysłach.
Zamiast tego otrzymaliśmy ładnie opakowany produkt urzędniczej sprawozdawczości. Dzieci i rodzice oczekujący realnego wyrównywania szans edukacyjnych dostali zapewnienie, że urząd sprawnie zarządza etatami, regularnie spotyka się z dyrektorami i w czerwcu uroczyście wręczy stypendia najzdolniejszym. Dla całej reszty, która od lat boryka się z systemowymi brakami, w tym pięknym papierku nie ma niestety nic.
Odpowiedz Burmistrza TUTAJ
Szkoła po nowemu od 2026 roku. MEN zapowiada największą reformę od lat


