Lot za 45 zł? Urząd ujawnia prawdę o wykazie delegacji burmistrza …
Temat kosztów i zasadności wyjazdów służbowych władz Gminy Goleniów budzi kolejne kontrowersje. Po publikacji portalu Goleniów.Net pt. „Gdzie jest pies pogrzebany”, w której ujawniono zaskakujące dane z tabeli przekazanej radnemu Robertowi Kuszyńskiemu – w tym wydatek rzędu 45 zł wpisany przy delegacji Burmistrza do Warszawy opisanej jako przelot samolotem i taksówka – redakcja Goleniow24.info skierowała do magistratu wniosek w trybie Prawa prasowego.
Z odpowiedzi przesłanej z upoważnienia Burmistrza przez Sekretarz Gminy Agnieszkę Wróblewską wynika, że tabela nie zawierała całkowitych wydatków poniesionych przez gminę, a jedynie drobne rozliczenia z pracownikami.
Z oficjalnego dokumentu z dnia 11 sierpnia 2026 r. (sygn. SG.1431.176.2026.AW) wynika wprost, że przedłożone radnemu zestawienie nie odzwierciedlało pełnego obciążenia budżetu, a jedynie kwoty rozliczone z delegowanym po powrocie.
Wykaz pozorny: 45 zł diety zamiast ceny biletu lotniczego
Zapytaliśmy Urząd, z jakich konkretnie pozycji wynika kwota 45 zł przy locie samolotem do stolicy oraz 6,91 zł przy delegacji do Greifswaldu. W odpowiedzi magistrat wyjaśnił mechanizm powstawania tych liczb:
„Rozliczenie delegacji dotyczącej podróży służbowej w dniu 26.05.2026 r. obejmuje zwrot diety. Opłaty uiszczane bezpośrednio z budżetu (np. faktury za lot) podlegają innej klasyfikacji. Rozliczenie delegacji dotyczącej podróży służbowej w dniu 14.05.2026 r. obejmuje zwrot diety. Podróż odbyła się jednym samochodem z innym pracownikiem.”
Oznacza to, że kwota 45 zł widniejąca w tabeli przy wyjeździe do Warszawy nie miała nic wspólnego z kosztem przelotu. Była to wyłącznie należna pracownikowi dieta. Faktyczna cena biletu lotniczego, opłat lotniskowych czy innych świadczeń opłaconych bezpośrednio przelewem z konta urzędu została w udostępnionym wykazie całkowicie pominięta i ukryta pod pojęciem „innej klasyfikacji”. Przedstawiony radnemu i opinii publicznej rejestr stwarzał mylne wrażenie, że cała podróż lotnicza kosztowała gminę kilkadziesiąt złotych.
Kopiuj-wklej zamiast podania celów i nazw wydarzeń
Redakcja zapytała również o powody masowego wpisywania w wykazie lakonicznego hasła „służbowo” oraz zażądała wskazania rzeczywistego, merytorycznego celu wyjazdów lub nazw spotkań. Urząd obronił stosowanie ogólników chęcią „standaryzacji rejestrów”.
Gdy jednak przyszło do podania konkretnych wydarzeń i celów (pytanie nr 4), magistrat nie podał żadnej instytucji ani agendy spotkań, powielając słowo w słowo wcześniejszy fragment pisma:
„Użyty termin jednoznacznie i wprost definiuje charakter wyjazdu jako realizację obowiązków publicznych. Wyklucza to jednocześnie jakikolwiek prywatny aspekt podróży, co stanowi kluczową informację z punktu widzenia dyscypliny finansów publicznych.”
Podwójne wklejenie tej samej formuły pozwoliło urzędnikom uniknąć odpowiedzi na pytanie o to, w jakich konkretnie sprawach władze gminy podróżowały po kraju i za granicę.
Ustawowe 14 dni potraktowane jako „wskazówka”
W nadesłanym piśmie odniesiono się także do faktu, że radny na odpowiedź czekał aż 28 dni, mimo że art. 24 ust. 6 ustawy o samorządzie gminnym nakazuje udzielenie informacji w terminie 14 dni. Magistrat uznał ten wymóg za niewiążącą wskazówkę:
„W doktrynie prawa administracyjnego termin ten traktowany jest jako termin o charakterze instrukcyjnym (porządkowym). Ma on mobilizować organ, lecz jego przekroczenie z obiektywnych przyczyn nie rodzi skutków bezskuteczności czynności.”
Jednocześnie Urząd całkowicie pominął milczeniem pytanie o to, czy przygotowane w ten sposób zestawienie spełniało wymogi wewnętrznych procedur urzędu nakazujących udzielanie odpowiedzi kompletnych, rzeczowych i wyczerpujących


