Krytykować potrafią, zaryzykować się boją. Goleniow.net bez ogródek o większości w Radzie Miejskiej …
Od miesięcy w goleniowskim samorządzie trwa nieustanna ofensywa: ostre wystąpienia na sesjach, dziesiątki interpelacji, krytyczne wpisy w mediach społecznościowych i konsekwentne blokowanie burmistrza. Jednak artykuł opublikowany na łamach Goleniow.net – ARTYKUŁ – stawia sprawę jasno i bez owijania w bawełnę: ta samorządowa przepychanka ma swoje granice, a za głośnymi deklaracjami większości radnych kryje się przede wszystkim chłodna kalkulacja i obawa o własne mandaty.
Przypomnijmy tło sytuacji: Rada Miejska w Goleniowie już po raz drugi z rzędu nie udzieliła wotum zaufania burmistrzowi Krzysztofowi Sypieniowi. W tegorocznym głosowaniu przeciwko włodarzowi opowiedziało się 11 radnych. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, dwukrotny brak wotum zaufania otwiera radnym prostą drogę do zarządzenia referendum w sprawie odwołania burmistrza – bez konieczności zbierania tysięcy podpisów mieszkańców czy tworzenia komitetów. Wystarczy bezwzględna większość ustawowego składu rady, czyli dokładnie… 11 głosów.
Działanie na pokaz czy realna odpowiedzialność?
Portal Goleniow.net celnie punktuje to, co wielu obserwatorów lokalnej sceny widziało od dawna: „magiczna jedenastka” ma w rękach wszelkie narzędzia, by powiedzieć sprawdzam i oddać ostateczny głos mieszkańcom Gminy Goleniów. Zamiast tego obserwujemy nieustanne „robienie szumu”, pozorowanie bezkompromisowej walki o dobro gminy i unikanie jedynego kroku, który niósłby za sobą realną odpowiedzialność.
Dlaczego radni tworzący większość nie składają wniosku o referendum? Odpowiedź kryje się w przepisach prawa. Ustawa przewiduje bowiem mechanizm obosieczny: jeśli referendum w sprawie odwołania burmistrza okaże się nieważne lub mieszkańcy opowiedzą się za pozostawieniem go na stanowisku, Rada Miejska ulega rozwiązaniu z mocy prawa.
Kiedy gasną światła, a kurtyna opada
W tym świetle cała narracja o bezwzględnej trosce o mieszkańców nabiera zupełnie innego wymiaru. Znacznie wygodniej i bezpieczniej jest krytykować burmistrza z bezpiecznej pozycji radnego pobierającego dietę, pisać posty na Facebooku i urządzać medialne połajanki, niż zaryzykować własne polityczne fotele w bezpośrednim starciu przy urnach wyborczych.
Gdy przychodzi moment podjęcia decyzji niosącej osobiste ryzyko, buta ustępuje miejsca kalkulacji. Mieszkańcy Goleniowa mają prawo oczekiwać od swoich przedstawicieli odwagi cywilnej i dojrzałości. Jeśli grupa 11 radnych jest tak głęboko przekonana o złym zarządzaniu gminą, dlaczego boi się zapytać o zdanie swoich wyborców?
Odpowiedź wydaje się oczywista – łatwiej jest pozorować działanie i trwać na stanowiskach, niż poddać się weryfikacji suwerena.
Grafika – Goleniów.net
Cmentarz Komunalny w Goleniowie: Radna Irena Henkelman pyta o miejsca


