HIPOKRYZJA RADNEGO Arkadiusza Guziaka – Autobus, który stanął w miejsc …
W Goleniowie rozgrywa się spektakl, który w mikroskali odsłania najgłębsze patologie polskiej polityki lokalnej – i nie tylko.
Radny Arkadiusz Guziak, od lat kojarzony z Prawem i Sprawiedliwością (były pełnomocnik powiatowy PiS, przewodniczący komitetu gminnego, kandydat tej partii na burmistrza w 2024 roku), najpierw publicznie i z werwą rozliczał burmistrza Sypienia, a następnie w kluczowym momencie głosowania na sesji Rady Miejskiej 17 czerwca 2026 roku zmienił front. To polityczna wolta, która kompromituje nie tylko samego radnego, ale całą formację, z którą jest związany.
W maju A. Guziak opublikował w mediach społecznościowych tekst, który szybko stał się viralowy w lokalnej debacie. Użył celnej, obrazowej metafory autobusu pełnego mieszkańców Goleniowa. „W ostatnich wyborach zmienił się kierowca” – pisał, nawiązując do zwycięstwa Sypienia w drugiej turze. Wielu, w tym on sam, uwierzyło, że nowy włodarz „pojedzie szybciej, sprawniej i zawiezie nas do celu”. Zamiast tego – diagnozował – „autobus stoi na przystanku z włączonym silnikiem. Paliwo jest. Pieniądze są. Pasażerowie czekają. A autobus nie jedzie”. Nie powstają obiecywane drogi, inwestycje utknęły, miliony złotych leżą w budżecie zamiast pracować dla mieszkańców. „Absolutorium nie jest nagrodą za dobre chęci. To rozliczenie z efektów” – podkreślał radny. I rzeczywiście: jako członek Komisji Rewizyjnej zagłosował wówczas za nieudzieleniem absolutorium burmistrzowi.
Kilka tygodni później, na sesji Rady Miejskiej, A. Guziak wycofał swoje wcześniejsze stanowisko. Zagłosował za udzieleniem absolutorium Sypieniowi, tłumacząc to „wyrazem odpowiedzialności za przyszłość gminy”.
Wynik głosowania był jednak jednoznaczny: absolutorium nie przeszło. Podobnie wcześniej tego samego dnia radni odmówili burmistrzowi wotum zaufania. Był to już drugi rok z rzędu, w którym Krzysztof Sypień – „bezpartyjny” włodarz z własnego komitetu „Projekt Gmina” – nie uzyskał politycznego poparcia większości rady.
Klub PiS w Radzie Miejskiej zagłosował za absolutorium.
Cała ta akrobatyka polityczna Guziaka – najpierw ognista krytyka, głosowanie w komisji, potem publiczna wolta na sesji – nie daje się wytłumaczyć zwykłą ewolucją poglądów. Rodzi się bowiem pytanie fundamentalne: co takiego wydarzyło się między majem a czerwcem 2026 roku, że radny, który jeszcze niedawno zarzucał burmistrzowi stagnację i marnotrawstwo środków, uznał, że w imię „odpowiedzialności” należy go chronić przed rozliczeniem?
Czy była to presja klubowa? Kalkulacja personalna? Strach przed marginalizacją w lokalnym układzie sił? A może po prostu uznanie, że konsekwentna postawa jest zbyt kosztowna politycznie?
W polityce lokalnej, gdzie skala jest mniejsza, a relacje bardziej bezpośrednie, takie wolty są szczególnie jaskrawe.
PiS od lat budował wizerunek formacji pryncypialnej – rozliczającej, twardej wobec niekompetencji, stojącej po stronie mieszkańców przeciwko establishmentowi. Tymczasem na poziomie Gminy Goleniów pokazuje coś dokładnie przeciwnego: wewnętrzny rozgardiasz (rezygnacje z funkcji, ambiwalentne postawy kluczowych radnych), gotowość do taktycznych sojuszy z burmistrzem mimo jego problemów z realizacją budżetu inwestycyjnego oraz brak spójnej alternatywy.
Klub PiS wsparł Sypienia w kluczowym głosowaniu, podczas gdy jeden z jego prominentnych przedstawicieli jeszcze niedawno publicznie go demontował.
To model działania, w którym partia, która straciła władzę centralną w 2023 roku, na poziomie lokalnym coraz częściej funkcjonuje w trybie przetrwania i doraźnych układów, a nie w trybie ideowym czy programowym. Hipokryzja staje się tu nie skutkiem ubocznym, lecz narzędziem uzyskania lub utrzymania wpływów.
Efekt? Mieszkańcy otrzymują polityczny teatr.
W tej próżni wiarygodności PiS otwiera się przestrzeń, z której Konfederacja powinna – i musi – skorzystać. Partia ta, mimo ograniczonego obecnie wpływu w Gminie Goleniów (istnieje Klub Konfederacji, ale jego aktywność jest marginalna), ma unikalną szansę, by stać się realną alternatywą dla lokalnej prawicy zmęczonej hipokryzją i brakiem efektów działania PiS.
Konfederacja może zaoferować coś, czego PiS w Goleniowie wyraźnie zabrakło – konsekwencję. Taka postawa przyciągnie wyborców, którzy czują się zdradzeni przez PiS.
Budowa struktur w Goleniowie nie powinna polegać na powielaniu modelu „wielkiej partii” z centralnym sterowaniem i wewnętrznymi rozgrywkami o stołki. Powinna opierać się na autentycznych lokalnych inicjatywach. Konfederacja ma w swoim DNA krytykę marnotrawstwa i centralizacji – to idealnie wpisuje się w bolączki Gminy Goleniów, gdzie pieniądze są, a efektów brakuje.
Wejście do lokalnej polityki to nie cyniczne wykorzystywanie cudzego błędu, lecz naturalna konsekwencja logiki demokratycznej. Gdy jedna formacja traci moralny kredyt zaufania przez polityczną akrobatykę, inna – oferująca spójność i odwagę – ma obowiązek tę przestrzeń wypełnić. Nie po to, by powielać błędy (sojusze na pokaz, radni zmieniający zdanie z tygodnia na tydzień), lecz by zaoferować mieszkańcom Gminy coś rzadkiego: polityków, którzy nie tylko jak A.Guziak mówią o autobusie jadącym do przodu, ale naprawdę siadają za kierownicą i ruszają.
W Goleniowie PiS pokazał swoją słabość – nie tylko organizacyjną, ale przede wszystkim charakterologiczną.
Konfederacja ma historyczną szansę, by tę słabość przekuć w swoją siłę. Warunek jest jeden: musi być konsekwentna tam, gdzie inni zmieniają zdanie przy pierwszej okazji. Bo mieszkańcy Goleniowa nie potrzebują kolejnych obietnic nowego terminu odjazdu. Potrzebują autobusu, który wreszcie ruszy.
Grzegorz Gwadera – Goleniów za Kurtyną


