Spór o płyty Jumbo. Zmiana interpretacji przepisów, a mieszkańcy toną w błocie …
Choć przepisy się nie zmieniły, zmieniła się ich interpretacja. W efekcie ani jedna płyta Jumbo nie trafiła na gminne drogi w 2025 roku. Mieszkańcy pytają: kto wreszcie się dogada?
Mimo że mieszkańcy wielu miejscowości w gminie Goleniów z niecierpliwością oczekują poprawy stanu lokalnych dróg, rzeczywistość urzędnicza znów okazuje się silniejsza od potrzeb społecznych. W tle – konflikt interpretacyjny pomiędzy gminą a starostwem powiatowym, którego skutki odczuwają wszyscy ci, którzy zamiast utwardzonej drogi – nadal mają błoto i kałuże pod domem.
Do końca poprzedniej kadencji utwardzanie dróg w technologii płyt Jumbo było realizowane przez gminę na podstawie tzw. zgłoszenia robót budowlanych. Taka forma była uproszczona, tańsza i nie wymagała pełnej dokumentacji projektowej ani pozwolenia na budowę. Efekt? Drogi powstawały szybciej, a budżet mógł być wykorzystywany bardziej elastycznie.
Sytuacja zmieniła się diametralnie w obecnej kadencji – choć same przepisy prawa budowlanego się nie zmieniły, zmieniła się. .. ich interpretacja.
Starostwo Powiatowe w Goleniowie, według relacji burmistrza, obecnie twierdzi, że praktycznie każda inwestycja związana z układaniem płyt Jumbo musi być poprzedzona wykonaniem pełnego projektu i uzyskaniem pozwolenia na budowę. To oznacza wyższe koszty, dłuższe procedury i dodatkowe wymogi formalne, które – jak się okazuje – skutecznie blokują realizację zaplanowanych na 2025 rok prac.
Efekt? Mimo że zbliżamy się do końca trzeciego kwartału, nie została jeszcze położona ani jedna płyta Jumbo w ramach tegorocznego budżetu. To nie tylko problem wizerunkowy, ale przede wszystkim społeczny. Mieszkańcy wielu sołectw czują się zignorowani. Czekają na podstawową infrastrukturę – taką, która pozwoli im suchą nogą dotrzeć do posesji, wyprowadzić wózek dziecięcy bez konieczności zakładania kaloszy, czy dojechać bezpiecznie samochodem po deszczu.
W trakcie ostatnich komisji Rady Miejskiej pojawiły się głosy sugerujące konieczność szukania kompromisu. Radni zaproponowali, aby do współpracy przy realizacji inwestycji drogowych zaangażować powiat – ten ma odpowiednie zasoby kadrowe i doświadczenie proceduralne. Z kolei gmina mogłaby udostępnić środki finansowe, które ma już zarezerwowane. Pojawiła się też deklaracja burmistrza, że porozmawia na ten temat ze starostą.
Pytanie brzmi: czy do takiej rozmowy już doszło i z jakim skutkiem? Bo jak na razie mieszkańcy nadal nie mają dróg – mają za to wrażenie, że między gminą a powiatem trwa przeciąganie liny. W tej linii frontu wygrywa… urzędniczy paraliż.
Czas ucieka, a zima tuż za rogiem. Jeśli nie dojdzie do porozumienia i nie zostanie przyjęta jednolita interpretacja przepisów lub nie zostaną uproszczone procedury, grozi nam scenariusz, w którym zaplanowane inwestycje zostaną przesunięte na bliżej nieokreślone „później”. A mieszkańcy – znów zostaną z niczym.






