Wiceburmistrz nie rozumie, czym jest dostęp do informacji publicznej …
Władze publiczne mają obowiązek udostępniać informacje o sprawach, które dotyczą nas wszystkich. Tymczasem najnowsza odpowiedź wiceburmistrz Magdaleny Bauer – Styborskiej na skierowane do niej zapytanie w trybie prasowym pokazuje, że w urzędzie Gminy prawo do informacji publicznej wciąż nie jest właściwie rozumiane — ani szanowane.
W odpowiedzi na nasz wniosek dotyczący postępów inwestycji w miejscowościach Lubczyna, Bolechowo i Krępsko, wiceburmistrz nie tylko udzieliła wymijających odpowiedzi, ale i próbowała ograniczyć zakres przekazywanych informacji, powołując się na orzecznictwo sądów administracyjnych. Problem polega jednak na tym, że stanowisko urzędniczki zdaje się zupełnie nie dostrzegać istoty prawa dostępu do informacji publicznej — zwłaszcza w relacjach z dziennikarzami.
Przypomnijmy: zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej, każdy obywatel – a dziennikarz w szczególności – ma prawo do pełnej informacji o działaniach władz publicznych. To obejmuje nie tylko lakoniczne fakty, ale również kontekst, decyzje, harmonogramy i procesy — zwłaszcza gdy dotyczą trwających inwestycji, publicznych pieniędzy i relacji między samorządami.
Zamiast pełnych, rzetelnych informacji, otrzymaliśmy ogólnikową odpowiedź o „trwających pracach przygotowawczych” oraz pouczenie, że „wyjaśnienia, objaśnienia i tłumaczenia nie stanowią informacji publicznej”. To nie tylko ucieczka od odpowiedzialności informacyjnej, ale i sygnał, że w goleniowskim magistracie wciąż trzeba przypominać, że jawność jest fundamentem demokracji.
Ograniczanie informacji i zasłanianie się wyrokami sądowymi, które wyrwane z kontekstu służą blokowaniu niewygodnych pytań, nie powinno mieć miejsca w nowoczesnym, odpowiedzialnym samorządzie. Rolą urzędnika nie jest chowanie się za przepisami, lecz ich służebne stosowanie – zwłaszcza wobec mediów, które pełnią funkcję kontrolną i informacyjną dla całej społeczności.
Goleniów zasługuje na jawność. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, na jakim etapie są inwestycje, kto z kim rozmawia, jakie są ustalenia i czy zapadają konkretne decyzje. To nie jest „prośba o komentarz” – to prawnie zagwarantowany dostęp do informacji publicznej.
Być może nadszedł już czas, by w goleniowskim magistracie pojawił się profesjonalny rzecznik prasowy – osoba odpowiedzialna za kontakt z mediami, dostępna dla dziennikarzy i przygotowana do rzetelnego przekazywania informacji publicznych. Dziś tego brakuje. Wnioski o informację są traktowane jak przeszkoda, odpowiedzi spływają po maksymalnych terminach ustawowych, a bieżący kontakt – praktycznie nie istnieje.
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co dzieje się w ich gminie tu i teraz, a nie po upływie 14 dni – o ile w ogóle. Brak osoby, która czuje odpowiedzialność za komunikację z opinią publiczną, serwuje chaos informacyjny i narastającym dystansem między urzędem a społeczeństwem.
Redakcja Goleniów24.info będzie konsekwentnie korzystać z tego prawa — niezależnie od prób jego zawężania. Liczymy, że Urząd Gminy i Miasta Goleniów podejmie refleksję i przestanie traktować jawność jak ciężar. Bo jeśli urzędnicy nie mają nic do ukrycia, to dlaczego nie chcą odpowiadać?








