środa, 11 marca, 2026
spot_img
Strona głównaGoleniów - Za kurtynąGOLENIÓW PO REFERENDUM: koniec ery Sypienia i otwarta droga do zmiany

GOLENIÓW PO REFERENDUM: koniec ery Sypienia i otwarta droga do zmiany

GOLENIÓW PO REFERENDUM: koniec ery Sypienia i otwarta droga do zmiany …
W polskim samorządzie rzadko zdarza się, by referendum odwoławcze burmistrza naprawdę się udało. W Goleniowie – przy obecnej konfiguracji politycznej i społecznemu zmęczeniu – szansa na to jest jednak wyjątkowo wysoka. Wszystko przez prostą, ale brutalną matematykę frekwencji.
W wyborach samorządowych 2024 roku w drugiej turze wyborów na burmistrza oddano ogółem na obu kandydatów około 10 800 ważnych głosów. Żeby referendum odwoławcze było ważne, musi przyjść co najmniej 3/5 tej liczby – czyli nieco ponad 6400 osób. To próg osiągalny. Wystarczy umiarkowana mobilizacja tych, którzy mają dość chaosu, przepychanek w radzie i poczucia, że gmina stoi w miejscu. Dla porównania – odwołanie całej rady wymagałoby ponad 9000 głosujących, co w praktyce jest bardzo trudne. Asymetria jest więc miażdżąca: burmistrza Krzysztofa Sypienia można odwołać stosunkowo łatwo, a rady już nie.
Jeśli w 2026 roku rada po raz drugi nie udzieli mu wotum zaufania, droga do referendum stanie otworem. I najprawdopodobniej skończy się sukcesem inicjatorów.
Co wtedy?
Goleniów wejdzie w okres głębokiej niestabilności, ale jednocześnie – być może po raz pierwszy od wielu lat – prawdziwej szansy na reset. Upadek Sypienia nie będzie oznaczał automatycznego powrotu którejkolwiek ze starych twarzy. Wręcz przeciwnie: w przedterminowych wyborach największe szanse będzie miał ktoś zupełnie nowy, kto nie jest obciążony bagażem ostatnich dziesięciu lat lokalnych wojen.
Dlaczego?
Po pierwsze, elektorat negatywny – ten, który pójdzie na referendum i zagłosuje „przeciw Sypieniowi” – jest bardzo zróżnicowany. Znajdą się tam wyborcy Tomasza Banacha; rozczarowani sympatycy PiS, zmęczeni kooperacją ich radnych z burmistrzem; część środowisk centrowych i liberalnych, które nigdy nie zaakceptowały stylu rządzenia przez obecnego burmistrza; wreszcie zwykli mieszkańcy, którym po prostu obrzydły ciągłe awantury i brak widocznych efektów.
Ten elektorat nie pójdzie masowo wybrać żadnego z „bohaterów” ostatnich kadencji.
Po drugie, stare nazwiska są już wypalone. Tomasz Banach, choć nadal aktywny i rozpoznawalny, dla wielu jest symbolem starego układu. Kandydat twardego PiS zostałby odrzucony przez centrum, liberałów i część skrajnej prawicy. Z kolei klasyczny przedstawiciel KO mógłby zostać oskarżony o „kontynuację ekipy Krupowicza”.
W takiej sytuacji przestrzeń dla kogoś spoza dotychczasowego kręgu staje się ogromna.
Kto to mógłby być?
Największe szanse ma kandydat lub kandydatka z szeroko rozumianego centrum samorządowego – z doświadczeniem zawodowym poza polityką (przedsiębiorca, menedżer, specjalistka z sektora pozarządowego), bez obciążeń towarzyskich i finansowych z ostatnich kadencji. Ktoś, kto potrafi mówić językiem konkretnych projektów, a nie personalnych wojen. Ktoś, kto nie musi tłumaczyć się z głosowań w radzie ani z ciepłych posadek w gminnych spółkach.
Taka osoba – przy wsparciu części KO, części niezależnych, może nawet części rozczarowanego PiS – mogłaby wygrać już w pierwszej turze lub zdecydowanie w drugiej. Warunek: musi się pojawić szybko i z jasnym przekazem „koniec z układem, czas na normalność”.
Alternatywne scenariusze – koalicja frankenszteinowska złożona ze starych graczy lub krótkotrwałe rządy komisarza – są możliwe, ale dużo mniej prawdopodobne. Społeczeństwo Goleniowa jest już zbyt zmęczone, by znów głosować na „mniejsze zło” w postaci dobrze znanych twarzy.
Podsumowując: udane referendum odwoławcze Sypienia nie będzie tylko kolejnym odcinkiem lokalnej opery mydlanej. To będzie moment przełomu – szansa na wyrwanie się z pętli personalnych zależności, klientelizmu i wiecznego „dziel i rządź”. Warunek jest jeden: musi pojawić się ktoś nowy, kto uwierzy, że w Goleniowie można rządzić inaczej – transparentnie, kompetentnie i bez ciągłego oglądania się na dawne układy.
Jeśli taka osoba się nie znajdzie, gmina wróci do starego schematu: kolejny „silny lider” na kilka lat, potem kolejny konflikt, kolejny pat.
Ale tym razem – po referendum – społeczeństwo będzie już znacznie mniej skłonne wybaczać starym graczom ich powrót.
Stawka jest więc wysoka. I po raz pierwszy od długiego czasu – naprawdę otwarta.
Grzegorz Gwadera

…………………………………………………………………………………………

PRZEDRUK

Powyzej publikujemy w całości artykuł autorstwa Grzegorza Gwadery, opublikowany pierwotnie na blogu „Goleniów za kurtyną”.

Tekst stanowi opinię autora i nie jest stanowiskiem redakcji Goleniów24.info.
Redakcja nie ingerowała w treść artykułu.

Redakcja informuje, że w przypadku otrzymania stanowiska osoby, której dotyczy artykuł, zostanie ono opublikowane.

RELATED ARTICLES

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Most Popular

Recent Comments