Gmina Goleniów planuje wydawać gazetę za publiczne pieniądze. Nowa era propagandy?
Z przekazanych nam informacji od Sołtysów, burmistrz Krzysztof Sypień, który postanowił – z pieniędzy wszystkich podatników – planuje na dniach uruchomić gminną gazetę. Oficjalny powód brzmi szlachetnie: „trzeba docierać do mieszkańców, którzy nie korzystają z Internetu”. Ale trudno nie zauważyć, że to tłumaczenie brzmi jak wymówka. Bo za szczytnym hasłem informowania społeczeństwa kryje się coś, co pachnie po prostu gminną propagandą.
Na czele projektu stanął Marek Szymański – kolega burmistrza z list wyborczych tego samego komitetu. Człowiek, który już wcześniej otrzymał posadę w Radzie Nadzorczej jednej z gminnych spółek. Teraz ma redagować gazetę, która – jak można się spodziewać – będzie raczej tubą chwały urzędu niż niezależnym medium. To nie jest przypadek. To klasyczny przykład zawłaszczania przestrzeni informacyjnej przez władzę lokalną.
Trudno nie zadać pytania: po co Goleniów potrzebuje gazety finansowanej z publicznych pieniędzy, skoro w mieście funkcjonują niezależne media, portale i profile społecznościowe, które od lat informują mieszkańców o wszystkim, co dzieje się w gminie – bez potrzeby wydawania pieniędzy z budżetu?
Kuriozum całej sytuacji polega na tym, że burmistrz jednocześnie zapowiada podwyżki podatków, tłumacząc, że „gminny budżet nie udźwignie wszystkich wydatków”. Jak więc wytłumaczyć mieszkańcom, że pieniędzy brakuje na podstawowe inwestycje, remonty czy pomoc społeczną, ale znajdują się środki na wydawanie własnej gazety? Jak to pogodzić w głowie zwykłego podatnika?
Bo przecież każdy egzemplarz, każdy wydruk, każda strona tej publikacji kosztować będzie realne pieniądze – nasze pieniądze. Zamiast przeznaczyć je na potrzeby mieszkańców, gmina będzie finansować biuletyn, który w praktyce stanie się narzędziem autopromocji burmistrza i jego otoczenia. Wystarczy spojrzeć na podobne przykłady z innych gmin: takie „gazety” w krótkim czasie zamieniają się w jednostronne foldery sukcesów władzy. Żadnej krytyki, żadnych trudnych pytań – tylko uśmiechnięte zdjęcia, cytaty z urzędników i komunikaty o tym, jak wszystko idzie wspaniale.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że ta decyzja to element szerszej strategii – budowania własnej pozycji przed kolejnymi wyborami. Bo przecież im bliżej kampanii, tym większa pokusa, by wykorzystywać publiczne środki do utrwalania swojego wizerunku. I właśnie to rodzi największy sprzeciw.
W Goleniowie nigdy wcześniej gmina nie wydawała własnej gazety. Do tej pory władze komunikowały się z mieszkańcami w sposób prosty i przejrzysty – poprzez oficjalne strony internetowe, Biuletyn Informacji Publicznej, media lokalne i spotkania. Teraz burmistrz postanowił pójść o krok dalej i stworzyć własny przekaz – w pełni kontrolowany, opłacany z naszych kieszeni i wolny od niewygodnych opinii.
Czy tak ma wyglądać nowoczesna, przejrzysta władza? Czy naprawdę zamiast dialogu z mieszkańcami wybieramy jednowymiarową narrację sukcesu? Jeśli tak, to Goleniów wchodzi na bardzo niebezpieczną drogę. Bo od „informowania” do propagandy jest tylko jeden krok – i właśnie ten krok, niestety, burmistrz już zrobił.








