Ważniejszy paragraf czy człowiek? Gdy system się odwrócił, zwyciężyło serce Pani Ani …
Brutalnie pobity, wyrzucony z pracy po wypadku i bez dachu nad głową. Przez trzy tygodnie koczował na dworcu, niewidzialny dla służb. Gdy w końcu nadeszła pomoc, urzędnicy stwierdzili, że „nie ma na niego paragrafu”. Poznajcie historię Anny Kondrat-Rogoś – kobiety, która udowodniła, że człowieczeństwo nie potrzebuje pieczątek.
To, co wydarzyło się na goleniowskim dworcu, to nie tylko kronika policyjna. To bolesna lekcja o tym, jak łatwo w naszym systemie stać się nikim. Ofiarą pobicia padł obcokrajowiec, którego los potraktował wyjątkowo okrutnie: po wypadku w jednej z goleniowskich fabryk stracił pracę i pokój. Bez ubezpieczenia i statusu uchodźcy stał się dla instytucji „problemem, którego nie da się rozwiązać”.
Bohaterka, która nie odwróciła wzroku
Kiedy system zawiódł na całej linii, pojawiła się ona – Anna Kondrat-Rogoś. To nie była zwykła interwencja. Pani Anna nie tylko wszczęła alarm podczas pobicia, ale jako jedyna nie zostawiła poszkodowanego mężczyzny własnemu losowi.
Gdy pracownicy socjalni rozkładali ręce, twierdząc, że pomoc jest niemożliwa ze względu na brak odpowiednich przepisów i statusu prawnego mężczyzny, Pani Anna wyjęła własne pieniądze. To dzięki niej poszkodowany trafił do lekarza. To ona nie spoczęła, dopóki nie odnalazła go później w szpitalu w Zdunowie.
Człowiek ponad przepisami
Dzięki determinacji i ogromnemu sercu Pani Anny, mężczyzna ostatecznie znalazł bezpieczne schronienie w przytulisku dla bezdomnych w Południu. Można śmiało powiedzieć: ta kobieta uratowała mu życie. W świecie, w którym „brak paragrafu” staje się wymówką dla obojętności, ona pokazała, że jedynym obowiązującym prawem powinno być prawo do pomocy drugiemu człowiekowi.
Gdzie podziało się sumienie instytucji?
Zatrważające jest to, że służby, które przez 21 dni mijały koczującego mężczyznę, zareagowały dopiero na rozlew krwi, a pomoc społeczna utknęła w martwych przepisach. Historia Pani Anny Kondrat-Rogoś daje do myślenia i zmusza do pytania: czy naprawdę musimy czekać na tragedię i zryw osoby cywilnej, by system zaczął działać?
Pani Anno – dziękujemy. Jest Pani prawdziwą bohaterką naszych czasów.








