Zamknięci na medycynę… Ayahausca, grzyby i marihuana …
Ayahuasca, Nowy modny narkotyk czy stara szamańska podróż? Polacy skazani przez czeski sąd za pseudo-szamańskie rytuały ayahuasca. Psychodelik z grzybów – zagrożenie większe niż myślisz. Co może pójść nie tak, gdy najesz się magicznych grzybów? Marihuana może powodować uszkodzenia chromosomów i nowotwory, a także szkodzić potomstwu. Marihuana trwale uszkadza mózg. Przełomowe wynik badań.
Takie i inne nagłówki łatwo znaleźć w internecie kiedy wpiszemy w wyszukiwarkę: Ayahuasca, grzyby z psylocybiną czy marihuana. Czym są wspomniane substancje i jaki stosunek do nich ma polskie prawo karne? Czy w medycynie psychodelicznej kryje się nadzieja na pokonanie chorób, z którymi zmaga się człowiek dwudziestego pierwszego wieku? Ten artykuł odpowie na wszystkie te pytania po trochu, choć bezwzględnie jego celem nie jest propagowanie substancji zakazanych w Polsce, a jedynie zwrócenie uwagi na restrykcyjne przepisy kodeksu karnego i niewykorzystany potencjał medycyny alternatywnej, która odradza się na całym świecie.
(Art. 58 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, mówi, że kto, wbrew przepisom ustawy, udziela innej osobie środka odurzającego, substancji psychotropowej lub nowej substancji psychoaktywnej, ułatwia albo umożliwia ich użycie albo nakłania do użycia takiego środka lub substancji, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3).
Narkotyczna triada Ayahuasca, grzyby i marihuana
Czytając te słowa wielu ludzi dostaje gęsiej skórki. Oczami wyobraźni widzą nieprzytomnych ludzi, którzy przewracając się o własne nogi zaśmiecają ulicę swoją osobą. Narkomania, ćpuny, odlot, faza i wiele innych słów naturalnie podsuwa nam umysł. Często strach powodowany jest przez niewiedzę. Czym w takim razie są tak naprawdę wymienione substancje?
- Marihuana jest to susz uzyskiwany z konopi indyjskiej. To właśnie susz zawiera substancje psychoaktywne. Główną substancją odpowiedzialną za negatywne działanie marihuany jest THC. Marihuana jest zaliczana do narkotyków „miękkich” nie uzależniających fizycznie. Nie ze wszystkich konopi można produkować substancje narkotyczne. Z konopi siewnej zawierającej bardzo małe ilości THC, a zarazem sporo CBD wspomagającej nasz organizm produkuje się kosmetyki, niektóre produkty spożywcze, dawniej wytwarzano również odzienie czy liny.
- Grzyby halucynogenne jest to skrót myślowy odnoszący się do grzybów zawierających psylocybinę, która jest substancja psychoaktywną. Psylocybina pod wpływem kwasów żołądkowych przekształca się w psylocynę substancję podobną do neuroprzekaźników jak serotonina. To właśnie ta substancja powoduje zmianę nastroju, percepcji i świadomości po zażyciu. Grzyby z psylocybiną są stawiane w jednym rzędzie z ciężkimi narkotykami jak heroina czy kokaina.
- Ayahuasca w wolnym tłumaczeniu oznacza „pnącze” dusz. Ten sam wywar znany jest też pod nazwą Yage, Natema czy Caapi. Ayahuasca jest substancją powstającą z liany drzewa capi (Banisteriopsis caapi) oraz z Chacruny (Psychotria Viridis). Zdarza się, że do wytworzenia wywaru używana jest też Chaliponga (Diploterys Cabrerana). Ayahuasca jest substancją wytwarzaną i stosowaną głównie w Ameryce Południowej przez rdzenną ludność do ceremonii szamańskich. Od dobrych kilkudziesięciu lat jest popularyzowana również w Europie. Zażycie wywaru wywołuje silne halucynacje, wizje, bardzo mocno poszerza świadomość. Jej zażycie wymaga przygotowania i opieki ze strony prowadzących. W Polsce jest na liście substancji narkotycznych, a jej spożycie jest zakazane.
Co na to Polskie prawo?
Powyższe opisy nie brzmią zachęcająco. Niebezpieczne grzyby stawiane na równi z kokainą czy tajemnicze „pnącze dusz” wywołujące halucynacje, a do kompletu marihuana, która od dawna jest kojarzona negatywnie w Polskim społeczeństwie. Boimy się nieznanych nazw. Jesteśmy straszeni od dziecka substancjami psychodelicznymi, a stosowanie ich kojarzymy z upadkiem na samo dno społeczeństwa. Polskie prawo karne podtrzymuje tą narrację nie uwzględniając bardzo często medycznego zastosowania wyżej wymieniony substancji.
Najłagodniej z całej trójki jest traktowana marihuana. W Polsce jest możliwe zastosowanie konopi w leczeniu neurologicznym, onkologicznym i reumatologicznym. Marihuana została zalegalizowana do celów medycznych 1.11.2017 roku (art. 33a–33d Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii). Nie zawsze wykupiona na receptę będzie w postaci liści. Może być podana jako olejek, dodatek do jedzenia, albo np. masło konopne. Jest też możliwość waporyzacji przez e-papierosa. Możliwe jest posiadanie nasion konopi, ale w momencie uzyskania z nich rośliny, a tym bardziej suszu przekraczamy granicę prawa. W każdym innym przypadku korzystanie z marihuany w Polsce jest zabronione na podstawie art. 62 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Zakazane jest przechowywanie, posiadanie i dysponowanie. Podstawowa kara za posiadanie marihuany to pozbawienie wolności do lat 3. Jeżeli oskarżony będzie posiadał „znaczną ilość” marihuany zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 1 roku do lat 10. W przypadkach „mniejszej wagi” gdzie decyduje całościowa ocena oskarżonej osoby, a nie tylko posiadana ilość jest możliwa grzywna, ograniczenie wolności lub pozbawienie jej do 1roku.
Mimo regulacji prawnych produkcja i zastosowanie medycznych wyrobów z marihuany zebrała swoje żniwo wsadzając za kratki wielu ludzi, którzy chcieli pomagać, a niekoniecznie szkodzić, ale o tym pod koniec artykułu. Początkowo zawartość THC w kosmetykach i produktach z konopi nie mogła przekroczyć 2 mg/kg, obecnie w przypadku nasion z konopi jest to 3 mg/kg, oraz 7mg/kg w przypadku oleju z nasion konopi.
Prawnie bardzo podobna sytuacja ma się z grzybami zawierającymi psylocybinę. Na podstawie art. 62 do 65 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii nie można posiadać substancji psychotropowych. W ustawie grzyby nie zostały wymienione z nazwy, ale ze względu na ich skład chemiczny są objęte wyżej wymienioną ustawą. Warto zwrócić uwagę, że zarodniki i grzybnia potrzebne do wyhodowania grzybów z psylocybiną nie zawierają jeszcze nielegalnych substancji dlatego są dostępne jako produkty badawcze, mikroskopowe i edukacyjne. W momencie uzyskania z kupionego zestawu owocników przekraczamy granicę prawa i w zależności od ilości możemy zostać pozbawieni wolności do lat 3, od roku do 10 lat lub ukarani grzywną lub ograniczeniem wolności. Jak dotąd nie istnieją medyczne możliwości zastosowania grzybów w Polsce. Dzięki coraz szerszym kampanią informacyjnym i naciskom społecznym zostały przeprowadzone pierwsze badania kliniczne grzybów z psylocybiną w leczeniu depresji, ale nadal to daleko droga do zastosowania komercyjnego w medycynie.
Jak ma się sytuacja z Ayahuascą? Składnik wywaru, Banisteriopsis caapi zawiera psychoaktywne składniki, jak tetrahydroharminę (THH), harmalinę i harminę. Z kolei Psychotria viridis zawiera inny składnik psychoaktywny – dimetylotryptaminę (DMT). Zawartość substancji psychoaktywnych w roślinach kwalifikuje ich posiadanie i rozpowszechnianie jako czyn karalny zgodnie z art. 62 do 65 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Posiadanie poszczególnych składników jak i gotowego wywaru jest w Polsce nielegalne. Jak dotąd sytuacja prawna w Polsce uniemożliwiła badania nad gotową Ayahuascą. W niektórych krajach, głównie w Ameryce Południowej substancja jest legalna. W brazylijskich kościołach takich jak Santo Daime czy União do Vegetal dopuszczalne jest spożycie Ayahuaski w sposób ceremonialny, jako sakrament.
Słuszne jest zakazanie substancji, które szkodzą ludziom wywołując u nich niepożądane efekty. Podobny los powinien dotknąć również alkoholu, nikotyny i cukru. Należy się jednak zastanowić czy problemem jest sama substancja czy nieodpowiednie obchodzenie się z nią. Czy grzyby z psylocybiną lub Ayahuasca mogą mieć pozytywne zastosowanie w medycynie? W przypadku zastosowania konopi te wątpliwości zostały częściowo rozwiane.
Pomagać zamiast szkodzić
Dobrym przykładem medycznego zastosowania psychodelików może być Szwajcaria. Właśnie w tym kraju od 2014 prowadzone są legalne terapie z użycie grzybów, MDMA i LSD.
Terapia z użyciem psychodelików stosowana jest dla osób, którym nie pomogły standardowe terapie. Stosowana jest głównie w leczeniu depresji lekoopornej, PTSD, lęku i uzależnień. Początkowo uprawnienia do prowadzenia takich działań miało jedynie dwóch lekarzy. Obecnie jest to około stu psychiatrów i psychoterapeutów. Zanim dana osoba otrzyma pozwolenie na prowadzenie takiej terapii musi przejść odpowiednie szkolenie. Szwajcarskie Towarzystwo Medycyny Psychodelicznej (SÄPT) prowadzi 3-letni program szkoleniowy dla psychiatrów i psychoterapeutów. Szwajcarzy nie podchodzą do psychodelików jak do „magicznej” tabletki na problemy, ale jako narzędzia wspomagającego. Cała terapia składa się z przygotowania merytorycznego i fizycznego (na przykład poprzez dietę przed zażyciem), sesji z daną substancją (zwykle trwa od 4 do 12 godzin) oraz integracji doświadczeń z lekarzem, co jest najistotniejszą częścią całego procesu. W ciągu roku stosuje się zwykle od dwóch do czterech sesji.
Szwajcaria jest prekursorem, ale powoli inne kraje Europejskie otwierają się na zastosowanie niekonwencjonalnych metod z psychodelikami. Pod koniec sierpnia 2025 roku Niemcy umożliwiły „humanitarny dostęp” do terapii z psylocybiną dla osób, które są oporne na inne terapie i farmakologię. Decyzję o zastosowaniu terapii w Niemczech mogą podejmować psychiatrzy w dwóch uprawnionych ośrodkach – CIHM Mannheim oraz OVID Berlin. Początkowo program ma obejmować 50 osób rocznie.
Sytuacja zmienia się również w Czechach gdzie na zatwierdzenie czekają nowe przepisy prawa karnego, które dopuszczą stosowanie grzybów z psylocybiną w celach terapeutycznych. Liczne badania naukowe na świecie i Europie zaczynają przekonywać rządy kolejnych krajów do podjęcia prób wykorzystania substancji zawartych w grzybach do leczenia:
- depresji lekoopornej
- PTSD
- uzależnień np. alkoholizmu
- stanów lękowych
W przypadku grzybów łatwiej jest prowadzić badania i wyselekcjonować pomocne substancję, ze względu na to, że badany jest jeden obiekt, którego skład chemiczny jest podobny niezależnie od odmiany grzybów. W przypadku Ayahuaski sytuacja jest bardzie skomplikowana ze względu na bardziej złożoną strukturę substancji pomimo tego zostało przeprowadzonych sporo badań na temat składu chemicznego substancji i jej wpływu leczenie zaburzeń umysłowych.
Więcej można znaleźć pod adresem: https://5ht2a.pl/depresja-z-wykorzystaniem-klasycznych-psychodelikow.
Podobnie jak w przypadku grzybów z psylocybiną wywar z DMT badano pod kątem leczenia:
- PTSD
- leczenia uzależnień
- depresji lekoopornej
uzyskując pozytywne wyniki. Jednak w Europie nie przełożyło się to jeszcze na możliwość kontrolowanego użycia Ayahuaski w terapia pod opieką psychiatry lub psychoterapeuty.
Najbardziej rozwojowa w Polsce wydawać się mogła sytuacja z użyciem marihuany. Od 2017 dopuszczalna jest w postaci medycznej. Używana jest w leczeniu min:
- przewlekłego bólu,
- bezsenności,
- zespół stresu pourazowego PTSD,
- chorób neurologicznych (min. stwardnienie rozsiane, padaczka, choroba Parkinsona, zespól Tourette’a),
- ADHD,
- Choroby Leśniewskiego -Crohna,
- Endometriozy,
- Atopowego zapaleniu skóry.
Są to tylko niektóre przykłady. Długoletnie badania pozwoliły dogłębniej poznać i wykorzystać pozytywne aspekty marihuany. Niestety badania i legislacja wyrobów z konopi pochłonęły też swoje ofiary. Wiele osób zostało skazanych za produkcję choćby kosmetyków czy preparatów pozytywnie oddziaływających na zdrowie człowieka. Szeroki zakres zapisów prawnych pozwolił nieodpowiednio interpretować sytuację, w których oskarżeni nie działali na szkodę innych, nie deprawowali oraz nie namawiali do stosowania substancji nielegalnych. Jeżeli w Polsce dopuszczone do użytku zostaną produktu i terapię z grzybów z psylocybiną czy Ayahauską prawdopodobnie proces integracji przepisów i ich odpowiedniego zastosowania pochłonie wielu niewinnych ludzi.
Historia z promykiem nadziei w tle
Jedną z osób, które doświadczyły na własne skórze systemowego podejścia i zrównania przedsiębiorcy z przestępcą narkotykowym był pan Kacper, który kilka lat temu razem ze wspólnikami prowadził firmę zajmującą się wytwarzaniem produktów zdrowotnych takich, jak pasty do zębów, kremy, szampony, lampy solne oraz oleje CBD. Firma działała legalnie niestety przeprowadzone ekspertyzy produktów wykazały zawartość THC od 0,25 do 0,3 %, co na tamten moment było przestępstwem. Pan Kacper wraz ze wspólnikami został oskarżony o prowadzenie zorganizowanej grupy przestępczej i zatrzymany na 9 miesięcy w areszcie śledczym. Po trzech latach toczącego się procesu z wyroku sądu drugiej instancji został skazany 3 lata i 8 miesięcy. W kwietniu 2025 roku wyszedł z aresztu, ale sprawa nie została zakończona. Patrząc z perspektywy czasu był jednym z prekursorów wykorzystania medycyny alternatywnej. Patrząc na jego historię zadałem mu kilka pytań odnośnie przeszłych wydarzeń.
Na co dzień Twoje życie było związane z medycyną naturalną i rozwojem duchowym, ale nie z narkotykami. Razem ze wspólnikami tworzyłeś firmę sprzedającą produkty zdrowotne takie, jak pasty do zębów, kremy, szampony, lampy solne itp., a także oleje CBD. Jak doszło do tego, że nagle z tego powodu zostałeś zatrzymany i spędziłeś sporo czasu w areszcie śledczym ?
Faktycznie, tym, czym wówczas najbardziej się interesowałem, była medycyna naturalna, duchowość oraz rozwój osobisty. Zawodowo, wspólnie z duńskim wspólnikiem, prowadziliśmy spółkę zajmującą się produkcją i sprzedażą zdrowotnych produktów naturalnych. Miałem wtedy zaledwie 22–23 lata. Był to mój pierwszy poważny projekt zawodowy w Polsce – a właściwie pierwsza działalność po długim pobycie w Wielkiej Brytanii. Nie miałem wówczas żadnego doświadczenia w prowadzeniu firmy ani wiedzy z zakresu przedsiębiorczości. W pełni polegałem na moim znacznie starszym wspólniku, Kristianie M. Z perspektywy czasu widzę, że również on popełniał wiele błędów w zarządzaniu firmą – choćby w kwestiach księgowych czy organizacji produkcji. Mimo to wiem z doświadczenia, że nasze produkty naprawdę pomogły wielu osobom. Pewnego dnia, bez wcześniejszych zapowiedzi czy kontroli, do naszej siedziby przyjechała policja. Zostaliśmy zatrzymani. Do dziś nie znam dokładnego powodu tej interwencji – mogę się jedynie domyślać, że komuś zależało na tym, aby nasza firma przestała istnieć. W tamtym czasie w Polsce działało bardzo niewiele przedsiębiorstw produkujących olej CBD. Być może więc nasza sprawa miała stać się „pokazową”. Oficjalnym powodem zatrzymania było przekroczenie dopuszczalnego wówczas stężenia THC w oleju CBD. Zgodnie z ówczesnym prawem maksymalny limit wynosił 0,2%, podczas gdy nasze produkty zawierały od 0,28 do 0,35%. Dziś, w świetle obecnych przepisów, taki poziom nie stanowi już podstawy do uznania produktu za nielegalny. Mimo to prokuratura postawiła nam bardzo poważne zarzuty – prowadzenia zorganizowanej grupy przestępczej, produkcji narkotyków i wprowadzania ich do obrotu. Tymczasem nasza działalność była w pełni jawna: firma funkcjonowała jako spółka z o.o; posiadaliśmy oficjalną stronę internetową, a Kristian prowadził nawet videoblog na YouTube, na którym otwarcie prezentował naszą działalność.
Czas spędzony w izolacji za kratami to okres wyrwany z Twojego życia. Nie czuje potrzeby, żeby o to pytać. Opowiedz jak potoczyło się Twoje życie po wyjściu z więzienia.
Osobiście uważam że nie był to czas wyrwany z życia, czy stracony. Był to bardzo owocny czas, który nie był zabijany. Przeczytałem mnóstwo książek, zapisałem wiele stron, wzbogaciłem w szczerość kilka najbliższych relacji, naprawdę, zyskałem dużo dzięki temu czasowi w zamknięciu. Życie po wyjściu dalej się toczy. Na pewno dalej na mnie oddziaływuje fakt że sprawa nie została zakończona, a jedynie dana do ponownego rozpatrzenia. W pewien sposób pobyt tam wyzerował moją karierę zawodową, którą muszę jakby budować na nowo. Pierwszy miesiąc po wyjściu spędziłem w zaciszu Bieszczad w glinianym domku, natomiast teraz, czyli pół roku po wyjściu, przesiaduję za granicą, po to aby zyskać dla siebie i dla mojej partnerki nowy start. Mam ambitne plany i wielkie perspektywy. Krok po kroku zbliżam się do ich realizacji.
Jakie masz przemyślenia, wnioski z całej historii? Czy czujesz żal w stosunku do sądów, policji, aparatu państwowego?
Mam ogromną ilość przemyśleń i wniosków. Trudno było by się zahaczyć w jednym… Zdecydowanie, nie mam ni grosza żalu czy urazy do instytucji państwowych. Mają swoją historię i ważną funkcję w społeczeństwie, a ja tam nie trafiłem przez przypadek. Jedną z głównych lekcji których odebrałem poprzez to doświadczenie jest lekcja o wolności. Z jednej strony zostałem oskarżony o rzeczy które są bardzo sprzeczne z rzeczywistością, natomiast z drugiej zostałem pozbawiony „wolności”, której jak później zrozumiałem, miałem zbyt wiele… Z pewnego punktu widzenia możemy mieć więcej „wolności” za kratami, niż poza nimi. Na co dzień jesteśmy uwikłani w wiele zniewalających nas kontraktów, które narzuca system w którym żyjemy. Mówię tutaj o prostych rzeczach, jak rata czy czynsz za mieszkanie, praca, relacja z najbliższymi (która często bywa interesowna), czy choćby bycie częścią portalów społecznościowych które mocno wpływają na nasze postrzeganie rzeczywistości i codzienne funkcjonowanie. To są tylko niektóre rzeczy które zamykają nas w pewne ramy, zajmując nam dużą część czasu i energii. W więzieniu nie miałem tego wszystkiego… Nie chcę tutaj powiedzieć, że więzienie jest wolnością, a życie na wolności więzieniem, chce dać tylko zalążek moich przemyśleń na w temacie wolności. I chyba jedno właśnie z takich głównych postanowień na zmianę tego życia, jest moja decyzja o świadomym narzuceniu sobie wielu ograniczeń, które według mojej wiary poprowadzą mnie do większej wolności. To jest trochę historia o wybraniu jednej konkretnej drogi i powierzeniu się jej w pełni, o podjęciu ważnej życiowej decyzji i pielęgnowanie jej przez resztę życia. Tak… i to jest jedno z takich przemyśleń które mam teraz, oczywiście jest ich więcej, które dotyczą innych sfer życia, którymi też chętnie się dzielę.
Dziękuje za rozmowę.
Początki bywają trudne. Wykorzystanie „śmiercionośnego narkotyku” jakim była określana marihuana do celów leczniczych w Polsce zajęło wiele lat i zabrało swoje żniwo w postaci więzienia i grzywny dla wielu ludzi, którzy działali w dobrej wierze. Jesteśmy na etapie gdzie podążając za innymi krajami zaczynamy badania substancji psychodelicznych znacznie dokładniej, próbując pomóc w chorobach, na które dotychczas nie było leku lub były bagatelizowane przez co zebrały i zbierają swoje żniwo wśród wielu ludzi jak choćby depresja. W świecie gdzie ludzie biorą niezliczoną ilość leków i tabletek być może warto zatrzymać się i sprawdzić czy natura sama nie stworzyła odpowiedzi na problemy współczesnego człowieka.
Radosław Stopka -autor książek obyczajowych z medycyną szamańską w tle








