Felieton: Mdła sesja, milcząca większość i koalicja, która abdykowała z odpowiedzialności

0

Felieton: Mdła sesja, milcząca większość i koalicja, która abdykowała z odpowiedzialności …

Dzisiejsza sesja Rady Miejskiej w Goleniowie była pokazem tego, jak wygląda samorząd, kiedy większość przestaje czuć obowiązek wobec mieszkańców, a zaczyna czuć wyłącznie swoją przewagę. Klub Koalicja dla Gminy pokazał dziś postawę, która – bez cienia przesady – budzi zażenowanie. I to nie tylko u tych, którzy interesują się lokalną polityką. Każdy, kto oglądał transmisję, musiał widzieć to samo: radni większościowi nie podjęli żadnej merytorycznej dyskusji praktycznie w żadnym punkcie obrad.

Można to interpretować dwojako. Albo wiedzą wszystko – więc nie mają o co pytać. Albo nie wiedzą nic – więc nie wiedzą nawet, jak rozpocząć rozmowę. Żadna z tych opcji nie stawia ich w dobrym świetle.

Kompromis był możliwy. Dyskusji – nie było

W kwestii podatków, o których mówi się w Goleniowie od tygodni, sytuacja wygląda coraz gorzej. Podnoszenie lokalnych danin od lat staje się zakładnikiem gier pomiędzy władzą uchwałodawczą i wykonawczą. I nie dotyczy to jedynie tej kadencji – ten taniec bez odpowiedzialności trwa od dawna. Jeśli wszystkim zależałoby na rozwoju gminy, dyskusja byłaby naturalnym narzędziem. Tymczasem dyskusji znów zabrakło.

Ucieczka od odpowiedzialności pod płaszczykiem wniosku formalnego

Nadzieję na rzeczową rozmowę zgasiła totalnie radna Agnieszka Geblewicz, która złożyła wniosek formalny o odesłanie projektu do projektodawcy. Argument? Brak przedstawienia skutków finansowych po propozycji radnego Michał Mac, aby podnieść podatek do  75% stawki maksymalnej określonej przez Ministra Finansów.

Tylko że przygotowanie takiego zestawienia zajęłoby skarbnikowi może dziesięć minut. Dziesięć minut – których nikt nie chciał mu dać. Bo tu nie chodziło o finanse. Tu chodziło o uniknięcie dyskusji.

Cała koalicja zachowała się jak obrażona, wszystko mogąca grupa, która zamiast bronić swoich racji argumentami, ucieka w proceduralne sztuczki. Wyprowadzenie punktu z porządku obrad nie jest argumentem. A posiadanie większości nie jest dowodem na rację. Mieszkańcy głosowali na radnych, którzy mieli być odpowiedzialni, aktywni, przygotowani. Nie na tych, którzy zasłaniają się milczeniem.

Dzisiejsza sesja była mdła, bez wyrazu, bez pytań, bez interpelacji. Zaledwie trzy wnioski do burmistrza, jakby radni przyszli odhaczyć obowiązek obecności i wrócić do domu.

Z pełną odpowiedzialnością można dziś powiedzieć: to najsłabsza Rada Miejska w historii tej gminy.

Apel – bo jeszcze nie jest za późno

Radni większościowej koalicji muszą w końcu spojrzeć w lustro i zastanowić się nad swoim zachowaniem. Jeżeli zarzucają burmistrzowi jakiekolwiek działania, to powinni robić to publicznie – na sesji, przed mieszkańcami. Tego wymaga transparentność, na którą sami lubią się powoływać.

A jeśli mają jakieś osobiste animozje, niech chociaż prezentują standard, który pozwoli traktować ich poważnie. Dziś wzoru zabrakło. Zabrakło go całkowicie.

Nowość na rynku wydawniczym, autorem znany goleniowianin

0

Nowość na rynku wydawniczym, autorem znany goleniowianin …

Szanowni Państwo,

Miło mi poinformować, że wydany e-book „CUTMAN W SPORTACH WALKI” wkrótce ukaże się również w formie książkowej.

To jednak nie koniec wydawniczych planów – w 2026 roku planowana jest premiera kolejnej pozycji: „DLA KAŻDEGO COŚ MIŁEGO, czyli jak trenować ludzi o różnych typach osobowości”, skierowanej do trenerów, instruktorów, nauczycieli oraz osób pracujących z zawodnikami i klientami o zróżnicowanych potrzebach.

Nowość na rynku wydawniczym, autorem znany goleniowianin

Jeśli chcieliby Państwo, aby informacje o Państwa firmie (logo) oraz informacja o mecenacie nad wydawnictwem znalazły się w książce lub w materiałach promocyjnych – serdecznie zapraszam do kontaktu.

Współpraca z mecenasami projektu to nie tylko prestiż, ale także realna promocja marki w środowisku sportów walki, trenerów i pasjonatów rozwoju.

Zapraszam do rozmowy w sprawie szczegółów współpracy.

Z wyrazami szacunku,

Kamil Pińkowski

30% społeczności poza miastem – to nie dodatek, to jedna trzecia gminy

0

30% społeczności poza miastem – to nie dodatek, to jedna trzecia gminy

W gminie Goleniów mieszka ponad 30 tysięcy osób. Z tego ponad 11 tysięcy – czyli powyżej 30% – żyje poza miastem, na terenach wiejskich. To nie jest margines. To jest jedna trzecia społeczności, która płaci dokładnie te same podatki lokalne co mieszkańcy bloków przy ul. Grunwaldzkiej czy osiedla przy Andersa. Tyle że w zamian dostaje… znacznie mniej.
W Goleniowie od lat nie ma już wolnych działek pod budownictwo jednorodzinne. Rynek się wyczerpał. Młode rodziny, które chciałyby tu zostać i zbudować dom, mają prosty wybór: albo kupują mieszkanie w bloku, albo wyjeżdżają kilka–kilkanaście kilometrów dalej, na podgoleniowskie wsie – tam działki jeszcze są, tam powstają nowe osiedla. Co na to goleniowskie władze ? Uważają, że gmina to przede wszystkim miasto Goleniów, a reszta to malowniczy, ale drugorzędny dodatek.

Problem systemowy: wieś jako ubogi krewny w planach inwestycyjnych

Przejedźmy się po większości dróg w gminie. Pamiętają jeszcze Gierka albo i wcześniej. Chodników najczęściej nie ma w ogóle – dziecko idące do przystanku szkolnego idzie poboczem, którym pędzi tir na strefę ekonomiczną. Oświetlenie? Latarnie kończą się tam, gdzie kończy się „stare” osiedle domków jednorodnych sprzed 30 lat. Nowe fragmenty wsi toną w egipskich ciemnościach. Autobus? Owszem, istnieje. Tylko że w wielu sołectwach kursuje dwa–trzy razy dziennie, w godzinach dobranych tak, jakby wszyscy mieszkańcy pracowali na 6:00 rano w Goleniowskim Parku Przemysłowym i wracali o 14:00. Wieczorem czy w weekend – pustynia. Młody człowiek, który chce pojechać na trening, do kina czy po prostu na piwo z kolegami, musi mieć samochód. Albo rodziców taksówkarzy.
I tu dochodzimy do sedna: gmina od lat udaje, że ten problem nie istnieje. W wieloletnich planach inwestycyjnych, w przedwyborczych obietnicach – wieś jest traktowana jak ubogi krewny, którego wystarczy raz na kadencję odwiedzić z paczką i uśmiechem. Asfaltowanie 200 metrów drogi, przedstawiane jest jako „wielka inwestycja na terenach wiejskich”. Tymczasem w samym Goleniowie powstają kolejne ronda, ścieżki rowerowe – bo tam widać efekty na zdjęciach w mediach społecznościowych.

To nie kwestia braku pieniędzy. To kwestia priorytetów i polityki wydatków

Gmina Goleniów ma jeden z najwyższych w regionie dochodów własnych na mieszkańca, dzięki strefie przemysłowej i podatkom od wielkich firm. Tyle że te pieniądze wydaje się głównie tam, gdzie łatwiej przeciąć wstęgę i zrobić selfie z mieszkańcami.

Demografia nie wybacza: młodzi wyjadą tam, gdzie da się normalnie żyć

Młodzi ludzie nie są sentymentalni. Nie będą mieszkać na wsi bez podstawowych warunków tylko dlatego, że „tu się urodzili”. Wyjadą tam, gdzie gmina traktuje ich poważnie – gdzie jest chodnik do szkoły, gdzie autobus przyjeżdża co godzinę, gdzie wieczorem nie trzeba świecić telefonem, żeby trafić do domu.

Punkt zwrotny dla gminy: inwestycje w wieś albo demograficzny dryf

Goleniów stoi przed prostym wyborem: albo w końcu zauważy, że 11 tysięcy mieszkańców poza miastem to równoprawni płatnicy podatków – i zacznie inwestować w infrastrukturę wiejską na poważnie, albo za 10–15 lat będzie martwy demograficznie.
Czas zacząć traktować wieś jak integralną część wspólnoty – nie jak skansen, który wystarczy raz na pięć lat odwiedzić w kampanii.
Bo podatki płacą wszyscy. Również ci, którzy dziś muszą chodzić po ciemku.

„Pakiet Sprawiedliwości 33%”: realny plan na dwie kadencje

Proponuję Pakiet Sprawiedliwości 33%: zestaw działań, które da się rozpisać w budżecie i w WPF, a potem po prostu konsekwentnie dowozić przez dwie kadencje. Bez fajerwerków, bez PR-owych „symbolicznych odcinków” i bez zadłużania gminy ponad miarę — za to z jasnymi priorytetami, kolejnością robót i mierzalnym efektem dla sołectw.

1. Program „Droga + Chodnik 2030”

W ciągu 8 lat utwardzenie nawierzchni i budowa chodnika (choćby jednostronnego) przy każdej drodze gminnej, przy której stoi co najmniej 10 domów w odległości do 500 m od osiedla. Priorytet: drogi szkolne i dojazdowe do przystanków. Koszt szacunkowy: 9-12 mln zł rocznie – mniej więcej tyle, ile gmina wydaje obecnie na jedno duże rondo w mieście i remonty ulic w ścisłym centrum.

2. Oświetlenie LED na każdej wsi

Docelowo zero ciemnych odcinków. W latach 2026–2032 montaż 2500–3000 lamp solarno-hybrydowych (z opcją podłączenia do sieci tam, gdzie jest). Koszt: ok. 28–32 mln zł rozłożone na 8 lat. Efekt: bezpieczeństwo dzieci, mniej wypadków z udziałem zwierząt, wyższe ceny działek budowlanych.

3. Sieć zadaszonych wiat przystankowych z prawdziwego zdarzenia

120–150 nowych wiat (beton + poliwęglan + ławki + kosze + tablice informacyjne). Koszt: 90–120 tys. zł za sztukę → razem ok. 15 mln zł. Rozłożonych na 5 lat. W pakiecie monitoring i oświetlenie zasilane panelami.

4. Rewolucja w komunikacji zbiorowej – linie wiejskie co 60 – 120 minut

Nowe linie okrężne: od 5:30 do 22:30).
W weekendy: nocne połączenie z dworcem PKP.
Utworzenie miejskiej komunikacji autobusowej. (O tym pomyśle i związanych z tym kosztach napiszę w oddzielnym artykule).

5. Program „sprzedaży działek gminnych”

Gmina posiada jeszcze grunty rolne klasy IV–VI. Czas je uzbroić i sprzedawać młodym rodzinom z pierwszeństwem dla obecnych mieszkańców gminy. Minimalny standard: prąd, woda, kanalizacja (lub przydomowe oczyszczalnie z dotacją 70%), utwardzona droga dojazdowa. Program w 100% się samofinansuje ze sprzedaży.

6. Fundusz sołecki z prawdziwego zdarzenia

Zamiast obecnych 30-60 tys. zł na sołectwo – minimum 180 tys. zł rocznie na każde sołectwo powyżej 500 mieszkańców. Kontrola obywatelska wydatków przez rady sołeckie.

To się spina finansowo – i robi różnicę

Cały pakiet kosztuje rocznie ok. 20–24 mln zł – czyli około 33% tego, ile gmina wydaje obecnie na inwestycje. To nie są kosmiczne kwoty. To jest absolutne minimum, które inne gminy w okolicy realizują od lat (patrz: Police, Dobra Szczecińska, Stargard – osiedla w Pęzinie, Grzędzicach, Witkowie).
Goleniów ma pieniądze – dochody własne na mieszkańca należą do najwyższych w województwie.

Ostateczne pytanie: inwestować razem czy podzielić gminę?

Czas na sprawiedliwość. Czas przestać traktować wieś jak skansen.
Czas zauważyć, że podatki płacą wszyscy – także ci, którzy dziś idą do domu po ciemku i błocie.
Jeżeli władze nie zdecydują się na te inwestycje, to może czas zapytać mieszkańców w referendum: czy podzielić gminę na część miejską z Goleniowem i część wiejską, obejmującą pozostałe tereny gminne.

Grzegorz Gwadera

Radna pyta o pana Marka Szymańskiego. Burmistrz odpowiada

0

Radna pyta o pana Marka Szymańskiego. Burmistrz odpowiada …

W odpowiedzi na interpelację radnej Aleksandry Muszyńskiej – Popielarczyk złożonej podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej, pojawiły się nowe informacje dotyczące zatrudnienia Marka Szymańskiego w Urzędzie Gminy i Miasta w Goleniowie.

Jak wynika z pisma podpisanego przez burmistrza Krzysztofa Sypienia, pan Szymański od 1 października 2025 roku pełni funkcję pomocy administracyjnej – koordynatora budżetu obywatelskiego oraz aplikacji „Cyfrowa Gmina Goleniów” w UMiG w Goleniowie.

Stanowisko to, zgodnie z informacją urzędu, nie wymagało przeprowadzenia konkursu, ponieważ jest klasyfikowane jako pomocnicze i wspierające.

Zakres obowiązków i wątpliwości

Do obowiązków nowego pracownika należeć ma między innymi obsługa aplikacji „Cyfrowa Gmina Goleniów”, a także działania związane z budżetem obywatelskim. Jest to o tyle istotne, że na początku wdrażania aplikacji, podczas konferencji prasowej, sekretarz gminy Agnieszka Wróblewska zapewniała, że przystąpienie do programu nie spowoduje konieczności zatrudnienia dodatkowego etatu. Podkreślała wówczas, że wdrożenie systemu nie będzie wiązało się z rozszerzeniem kadry urzędu.

Dziś widać jednak, że obsługa aplikacji stała się jednym z głównych zadań powierzonych nowemu pracownikowi.

Ta rozbieżność w przekazie rodzi pytania – zarówno o realne potrzeby kadrowe urzędu, jak i o proces podejmowania decyzji dotyczących tworzenia nowych stanowisk administracyjnych.

Czy stanowisko było konieczne?

Pojawia się zasadnicze pytanie: czy etat dla pana Marka Szymańskiego wynikał z rzeczywistego zapotrzebowania na dodatkową pomoc administracyjną, czy też jest to stanowisko stworzone specjalnie dla konkretnej osoby?

Wątpliwości te wzmacnia fakt, że pan Szymański startował w ostatnich wyborach samorządowych z list komitetu wyborczego obecnego burmistrza Krzysztofa Sypienia. W opinii części radnych i mieszkańców może to budzić zastrzeżenia dotyczące transparentności decyzji kadrowych oraz zasad równego dostępu do zatrudnienia w jednostkach publicznych.

Gmina bez kierunku. Decyzje zapadają po omacku, a strategiczne myślenie zniknęło

0

Gmina bez kierunku. Decyzje zapadają po omacku, a strategiczne myślenie zniknęło …

W Goleniowie coraz wyraźniej widać brak długofalowej wizji rozwoju. Gmina nie posiada spójnego planu działania, nie przedstawia mieszkańcom żadnej strategii, nie wyznacza celów ani kierunku, w którym miałaby zmierzać w perspektywie lat. To sytuacja nie tylko niepokojąca, ale wręcz krytyczna – zwłaszcza jeśli mówimy o zrównoważonym, odpowiedzialnym zarządzaniu samorządem.

Decyzje podejmowane są dziś wyłącznie tu i teraz. Bez analizy, bez myślenia przyszłościowego, bez planowania, które powinno być fundamentem działań publicznych. Obserwując kolejne kroki gminy, trudno oprzeć się wrażeniu, że obecne władze próbują jedynie utrzymać się na powierzchni. Nie ma koncepcji, nie ma kierunku, nie ma komunikowanej mieszkańcom strategii.

Co istotne – aktywność burmistrza w terenie, spotkania, zdjęcia z wydarzeń i deklaracje troski o relacje społeczne nie przekładają się na realne zarządzanie. Obecność wśród ludzi nie jest równoznaczna z dobrym kierowaniem gminą. To, co dziś widzimy, to efekt działań pozbawionych szerszego planu.

Jednym z najbardziej wymownych przykładów jest planowana inwestycja w obrębie geodezyjnym Żółwia Błądź przy trasie S6. Wczorajsze obrady komisji jasno pokazały, jak bardzo mechanizmy decyzyjne gminy są chaotyczne. Na obszarze ponad 34 hektarów – terenie przeznaczonym pod rozwój gospodarczy – inwestor nie będzie miał możliwości podłączenia się do podstawowej infrastruktury wodno-kanalizacyjnej. Zamiast realnego przygotowania terenu, radni pozytywnie zaopiniowali plan zagospodarowania, dopuszczając budowę zbiorników typu szamba oraz kopanie studni, aby inwestor w ogóle mógł funkcjonować.

Trudno o bardziej symboliczny obraz braku profesjonalizmu. W gminie, która aspiruje do miana nowoczesnej i rozwijającej się, podstawą powinna być infrastruktura. Tymczasem inwestor, który może wprowadzać do budżetu nawet 5 milionów złotych rocznie, otrzymuje teren bez elementarnych warunków. Czy naprawdę nie stać nas na to, by najpierw zainwestować w podbudowę, a dopiero później zapraszać biznes?

To szczególnie uderzające, gdy zestawi się obecną sytuację z przykładem Parku Przemysłowego – inwestycji przemyślanej, zaplanowanej, opartej na konkretach. Dziś takiego myślenia brakuje. Zamiast konsekwencji – improwizacja. Zamiast strategii – chaos. Zamiast podejmowania decyzji w interesie gminy – działania bez całościowej koncepcji.

Jedynym racjonalnym głosem podczas komisji okazała się wypowiedź radnej Aleksandry Muszyńskiej – Popielarczyk, która jasno wskazała, że radni mają obowiązek reprezentować szeroko rozumiany interes społeczny, a nie interes pojedynczego właściciela działki. Teren i tak pozostanie przemysłowy, działka i tak zostanie sprzedana – to nie o to chodzi. Problemem jest to, że gmina nie przygotowuje tego obszaru w sposób odpowiedzialny i długofalowy.

Wczorajsza komisja obnażyła fundamentalną słabość obecnej kadencji: brak wiedzy, brak doświadczenia i brak kompetencji w zarządzaniu gminą oraz w planowaniu strategicznym. Dla kogoś, kto nie zna samorządu i nigdy nie pracował w zarządzaniu publicznym, kierowanie gminą okazuje się zadaniem przekraczającym możliwości. Tymczasem to mieszkańcy zapłacą cenę za błędy, zaniechania i brak planu.

Gmina zmierza w złym kierunku. Jeśli obecny sposób działania zostanie utrzymany, a decyzje będą podejmowane bez planu, bez wizji i bez profesjonalizmu – Goleniowowi grozi poważny kryzys. Po wczorajszej komisji trudno uciec od wniosku, że obecna władza prowadzi gminę w stronę katastrofy. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać czegoś więcej niż doraźnych działań i pozornej aktywności. Mają prawo oczekiwać odpowiedzialnego, przewidywalnego i strategicznego zarządzania.

Tego dziś brakuje najbardziej.

Negatywna opinia komisji w sprawie podwyżek podatków w gminie Goleniów

0

Negatywna opinia komisji w sprawie podwyżek podatków w gminie Goleniów …

Podczas dzisiejszego wspólnego posiedzenia wszystkich komisji działających przy Gmina Goleniów radni mieli zająć się jednym z kluczowych punktów harmonogramu: projektem uchwały dotyczącym podwyższenia lokalnych podatków.

Na wstępie głos zabrał burmistrz Krzysztof Sypień , przedstawiając – jak podkreślał – argumenty przemawiające za koniecznością podniesienia stawek. Były to jednak dokładnie te same uzasadnienia, które pojawiały się przy poprzednich podejściach do zmian podatkowych: rosnące koszty funkcjonowania samorządu, presja inflacyjna, potrzeba utrzymania poziomu usług publicznych oraz stabilności finansowej budżetu.

Mimo wagi tematu, ze strony radnych nie padło ani jedno pytanie ani komentarz. W sali nie wywiązała się żadna dyskusja – ani o zasadności argumentów, ani o konsekwencjach projektowanych zmian. Wobec braku głosów z sali przewodniczący przeszedł do procedury głosowania nad stanowiskiem komisji.

Ostatecznie wszystkie komisje zajęły jednolite, negatywne stanowisko w sprawie propozycji podwyższenia podatków w gminie. Projekt w przedstawionym kształcie nie zyskał poparcia żadnej z nich.

Decyzja komisji oznacza, że uchwała – jeśli trafi pod obrady Rady – będzie procedowana przy braku rekomendacji ze strony organów opiniujących.

Wszystkie komisje pozytywnie o planie zagospodarowania w obrębie geodezyjnym Żółwia Błoć …

0

Wszystkie komisje pozytywnie o planie zagospodarowania w obrębie geodezyjnym Żółwia Błoć …

Podczas dzisiejszych posiedzeń trzy komisje Rady Miejskiej większością głosów pozytywnie zaopiniowały projekt uchwały dotyczącej miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Gminy Goleniów dla terenu położonego w obrębie geodezyjnym Żółwia Błoć, w rejonie węzła drogi ekspresowej S6.

Argumenty strony gminnej

Na początku obrad głos zabrał pracownik Gmina Goleniów, który przedstawił podstawy prawne związane z procedowaniem planu oraz omówił wyroki sądów administracyjnych dotyczące obowiązków gmin w zakresie budowy infrastruktury wodno-kanalizacyjnej. Jak podkreślił, przepisy jednoznacznie wskazują, że samorząd nie może nakładać na inwestora obowiązku samodzielnego wykonania takiej infrastruktury, gdyż jest to zadanie własne gminy.

Głos rolników

Następnie wystąpił przedstawiciel lokalnych rolników, odnosząc się do sytuacji właścicieli gruntów objętych planem. Poinformował, że inwestor zadeklarował chęć nabycia tych terenów po uchwaleniu planu, co dla rolników stanowi realną szansę na sprzedaż ziemi. Przedstawił również trudne warunki prowadzenia działalności rolniczej na wspomnianym obszarze. Choć formalnie to ziemia rolna, jej położenie – w bezpośrednim sąsiedztwie dróg szybkiego ruchu oraz Port Lotniczy Szczecin-Goleniów – sprawia, że grunty są narażone na zanieczyszczenia, w tym metale ciężkie. W efekcie uprawy są tam praktycznie niemożliwe. Jak podkreślił, uchwalenie planu jest jedyną realną szansą na rozwiązanie wieloletniego problemu właścicieli tych terenów.

Kontrowersje i stanowiska radnych

Do przedstawionych argumentów odniosła się radna Aleksandra Muszyńska‑Popielarczyk. Radna, wyraziła zrozumienie dla interesu rolników, ale jednocześnie wskazała, że nie akceptuje możliwości realizowania przez inwestora inwestycji o tak dużej powierzchni – około 34 hektarów – w oparciu o szamba i studnie. Podkreśliła, że radni mają obowiązek kierować się odpowiedzialnością społeczną i dbałością o środowisko naturalne, a nie jedynie interesem prywatnym właścicieli nieruchomości.

Odmienne stanowisko zaprezentował radny Krzysztof Czerwiński, powołując się przede wszystkim na interes społeczny wynikający z przyjęcia planu. Z kolei radny Sylwester Kinik przypomniał, że realizacja inwestycji na tym terenie może przynieść gminie nawet około 5 milionów złotych rocznie z tytułu podatku od nieruchomości, co stanowiłoby znaczący zastrzyk dla lokalnego budżetu.

Planowana inwestycja na obszarze objętym planem

Na terenach objętych procedowanym planem zagospodarowania przestrzennego ma powstać jedna z największych inwestycji przemysłowo-magazynowych w regionie. Do realizacji przedsięwzięcia przymierza się gigant na polskim rynku deweloperów powierzchni przemysłowych i magazynowych — firma Panattoni. Spółka od kilku lat prowadzi przygotowania do budowy kompleksu hal produkcyjno-magazynowych przy przedłużeniu ul. Nowogardzkiej, o łącznej planowanej powierzchni użytkowej około 180 tys. m². Według wcześniejszych zapowiedzi w obiektach docelowo zatrudnienie ma znaleźć około 700 osób, w tym 150 w działach biurowych. Wstępne szacunki sprzed trzech lat wskazywały, że roczne wpływy z podatku od nieruchomości z tego terenu mogą wynieść około 3,8 mln zł. Obiekty mają powstać w formule najmu, zgodnie z modelem działalności firmy Panattoni.

Pozytywna decyzja komisji

Po przeprowadzonej dyskusji wszystkie trzy komisje biorące udział w posiedzeniach pozytywnie zaopiniowały projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla obszaru w obrębie geodezyjnym Żółwia Błoć, położonego przy węźle S6. Ostateczna decyzja w sprawie uchwalenia planu należy teraz do całej Rady Miejskiej podczas najbliższej sesji.

 

„Twarda Ścieżka” – wywiad z autorem

0

„Twarda Ścieżka” – wywiad z autorem 

Kiedy w dzieciństwie ktoś w piaskownicy zabrał nam łopatkę i obsypał piaskiem świat zdawał się walić. Mały problem urastał do kolosalnych rozmiarów. Po drodze do dorosłości, przez lata, chcąc czy nie chcąc, jako ludzie przechodzimy przez różne doświadczenia zwane też problemami. Na ich podstawie uczymy się co jest dla nas dobre, a co złe. Zaznajamiamy się ze wszystkimi możliwymi emocjami, również tymi negatywnymi, ciężkimi, przygniatającymi. Niekiedy zdarzenia, których nie chcemy kumulują się na krótkiej przestrzeni. Próbujemy walczyć z przeciwnościami losu. Upadamy się i podnosimy. Wiele osób doznaje więcej upadków niż wzlotów zanurzając się w bagnie swojej egzystencji. Przygnieceni przestając czuć, przestają być, przestają chcieć żyć. Można to nazwać depresją, a może tylko życiem. Jeżeli kiedykolwiek doświadczyłeś życiowych trudności, nie mogłeś się pozbierać po tym co cię spotkało i choć na chwilę poddałeś się losowi to ten artykuł jest dla ciebie, tak samo jak książka pod tytułem: „Twarda Ścieżka” autorstwa Radosława Stopki.

"Twarda Ścieżka" - wywiad z autorem

Tytułowa Twarda Ścieżka to odniesienie do szeregu ceremonii szamańskich. Prekursorem i twórcą Twardej Ścieżki w Polsce jest Wojciech Jóźwiak, a największym uczniem Jan Szeliga, który był bohaterem jednego z odcinków programu Przemka Kossakowskiego. Obydwaj panowie nie mogli przypuszczać, że ich działania takie jak chodzenie po rozżarzonych węglach, szałas potu czy marsze transowe będą inspiracją do opowieści o rozpadającym się życiu współczesnego mężczyzny w średnim wieku. Jako autor również nigdy nie przypuszczałem, że będzie mi dane taką historię opowiedzieć.

  1. O czym jest Twarda Ścieżka?

Głównym bohaterem Twardej Ścieżki jest dobijający czterdziestego roku życia Irek Marcel. Poznajemy go jako dziewiętnastolatka, który przeżywa swoją pierwszą miłość, żeby po chwili zderzyć się z zupełnie innym człowiekiem tylko noszącym te same imię i nazwisko. Z młodego pogodnego chłopaka przeradza się w ironicznego, zdołowanego, pozbawionego życiowego sensu i udręczonego mężczyznę. Swoje życie poświęca pracy w korporacji. Jego relacje domowe rozpadają się krok po kroku, choć nie bardzo rozumie dlaczego. Nad jego głową zbierając się czarne chmury. Popadając w życiowe zawieszenie przestaje kontrolować to kim jest i co się z nim dzieje. Wszystko prowadzi do nieuchronnego upadku. Pojawiają się kobiety, alkohol, leki i coraz czarniejsze myśli. W końcu Irek staje na krawędzi. Jednym z wyjść jest skok w przepaść, a drugim… Twarda Ścieżka.

Na drodze Irka do pokonania problemów stają szamańskie ceremonie, męskie kręgi, zioła, grzyby i jad amazońskiej żaby. Więcej zdradzić nie mogę.

  1. Dla kogo jest ta książka?

Mogłoby się wydawać, że jest to książka kierowana jedynie do mężczyzn po przejściach. Nic bardziej mylnego. Powieść jest dla każdego kto w swoim życiu stanął oko w oko z problemami. Jest kierowana zarówno do mężczyzn i kobiet w każdym wieku. Bohaterowie mojej książki to zwykli ludzie nie posiadający nadprzyrodzonych mocy. Czytając o takich ludziach jak ja czy ty łatwiej się jest z nimi identyfikować, a powieść mocniej trafia do naszego serca. Poziom zrozumienia i odczucia będą inne dla każdego, tak samo jak wiele różnych osób chodzi po świecie. Oczywiście jako autor byłby szczęśliwy jeśli po lekturę sięgną mężczyźni, a historia Irka Marcela zainspiruje ich do zmian i walki o swoje życie. Być może ktoś spojrzy na swoją egzystencje inaczej i zmotywuje się do pokierowania swoim losem inaczej.

  1. Kilka pytań do mnie

Od jakiegoś czasu dzieliłem się swoją wiedzą i doświadczeniami na łamach portalu Goleniów24.info. Prowadziłem również krótkie wywiady z ciekawymi osobami, które opowiadały o swoim życiu. Tym razem to ja stanąłem po drugiej strony odpowiadając na zadane przez redaktor naczelną pytania:

Co było pierwszym impulsem do napisania tej książki? 

Inspiracje znalazłem w ludzkich historiach. Od kilku lat uczęszczam na spotkania Męskich Kręgów, gdzie w przyjaznej i bezpiecznej atmosferze można porozmawiać i podzielić się tym co siedzi w naszym środku. Poznałem bardzo wielu mężczyzn z różnymi historiami. Niejednokrotnie zmagali się oni z problemami zdrowotnymi, problemami w pracy, rozpadem relacji czy śmiercią kogoś bliskiego. Nie wolno mi było mówić o tym z osobami postronnymi. Musiałem dochować tajemnicy, ale mogłem stworzyć własną historię, która jest moimi przemyśleniami na temat upadku współczesnego mężczyzny.

Jak wyglądał Pana/Pani proces tworzenia — czy pisze Pan/Pani według planu, czy bardziej intuicyjnie? 

Wiem, że wielu pisarzy rozpisuje sobie swoje historie, rozkłada je na czynniki pierwsze. Ja podobnie jak przy debiutanckiej książce mam początek, ogólny zarys i zakończenie, które i tak może ulec zmianie. Zazwyczaj wiem co chce pokazać, jakie emocje, problemy i to jest moim planem. Bardzo często zapisuje pomysły na telefonie, a potem do nich wracam umieszczając w książce. Samo tworzenie cały czas przebiega dość intuicyjnie. Czasami zwyczajnie płynę zanurzając się w temacie i wczuwając w główną postać.

Który element książki był najtrudniejszy do stworzenia i dlaczego? 

To nie element książki to emocje z nią związane są trudne. Pisząc wcielam się w swoje postaci. Staram się poczuć to co one. Przyjemne momenty, romantyczne uniesienia wprowadzają w dobry nastrój. Natomiast wejście w momenty książki gdzie jest źle, gdzie główny bohater zbiera życiowe porażki jak pocztówki jest bardzo destrukcyjne. Pisząc o tym czuje to samo, co potrafi bardzo wyczerpać psychicznie.

Jakie reakcje czytelników są dla Pana/Pani najbardziej zaskakujące?

W przypadku pierwszej książki „Student 19” miałem ciekawą sytuację. Znajoma podeszła do mnie i powiedziała, że czytając książkę miała ochotę chwycić coś ciężkiego i znokautować głównego bohatera. Przez całą książkę zdążyła znienawidzić go za to w jaki sposób podchodził do życia i traktował innych ludzi. Opowiadała o tym z dużymi emocjami. O ile było to zaskakujące to po przemyśleniu uznałem to za duży komplement. Udało mi się stworzyć głęboką psychologicznie postać, która wywołała kontrowersje i sporo emocji. Dzięki temu książka mogła być zapamiętana.

Nad czym Pan/Pani obecnie pracuje albo o czym marzy w kontekście kolejnych projektów? 

Po stworzeniu „Twardej Ścieżki” chciałem zakończyć przygodę głównego bohatera i być może napisać coś lżejszego. Przepisałem sobie nawet na małe kolorowe karteczki pomysły na nową książkę bardziej z nurtu Young Adult. Niestety karteczki trafiły do pojemnika na mąkę i tam na razie zostały. Po wysłuchaniu jednej dość wstrząsającej historii mężczyzny zmagającego się z żoną po rozwodzie nie mogłem wygonić tego ze swojej głowy. Zacząłem zastanawiać się co dzieje się dalej. Kiedy pozornie układamy nasze życia wszystko toczy się dalej. Często stare demony wracają, pojawiają się nowe i kolejny raz stajemy oko w oko z naszą egzystencją. Pojawił się nowy zamysł, tak samo jak kolejne zakończenie w głowie. Wszystko przelewałem na papier jeszcze w momencie szukania wydawcy na „Twardą Ścieżkę”. Teraz kolejna książka czeka na swoją kolej. Moje własne prace redakcyjne zajmą zapewne pierwsze kilka miesięcy nowego roku. Co dalej? Zobaczymy. Na razie skupiam się na obecnej książce, do której przeczytania serdecznie zachęcam.

Sejm zaostrza zasady jawności: umowy od 500 zł trafią do publicznego rejestru

0

Sejm zaostrza zasady jawności: umowy od 500 zł trafią do publicznego rejestru …

Sejm przyjął dziś – 21.11.2015r. – wraz z kilkoma poprawkami – nowelizację przepisów, które zobowiązują jednostki sektora finansów publicznych do zamieszczania informacji o zawieranych umowach w centralnym rejestrze. Nowe regulacje przewidują, że obowiązkowi publikacji będą podlegały kontrakty o wartości co najmniej 500 zł.

Projekt zmian, przygotowany przez rząd jako część nowelizacji Kodeksu karnego, zakładał pierwotnie, że rejestr obejmie umowy warte od 10 tys. zł wzwyż. W trakcie prac parlamentarnych posłowie koła Razem zaproponowali jednak znaczne obniżenie progu – ich poprawka została zaakceptowana przez większość. Ostatecznie za przyjęciem ustawy opowiedziało się 244 posłów, 184 było przeciw, a 14 wstrzymało się od głosu.

Przed głosowaniem przedstawiciele Polski 2050 poinformowali, że w Senacie koalicja rządząca będzie zabiegać o jeszcze dalej idące zmiany. Zapowiedzieli wniesienie poprawki, która całkowicie zrezygnuje z limitu kwotowego, nakazując ujawnianie wszystkich umów bez względu na ich wartość.

Sejm zaakceptował także propozycje zgłoszone przez Polskę 2050 dotyczące daty wejścia ustawy w życie. Zgodnie z uchwaloną wersją nowe regulacje zaczną obowiązywać 1 lipca 2026 roku, a nie – jak wcześniej planowano – 1 stycznia 2027 roku.

Rząd argumentuje, że zmiany mają zwiększyć przejrzystość gospodarowania środkami publicznymi i usprawnić funkcjonowanie Centralnego Rejestru Umów Jednostek Sektora Finansów Publicznych. W rejestrze mają być udostępniane kluczowe dane o zawieranych kontraktach, a ich publikacja będzie odbywać się za pośrednictwem specjalnego systemu teleinformatycznego.

Kolejnym etapem procesu legislacyjnego będzie rozpatrzenie ustawy przez Senat.

  • Źródło foto – Kancelaria Sejmu RP