Wilki bez tajemnic. Zanany przyrodnik Adam Zbyryt przyjedzie do Przybiernowa

Wilki bez tajemnic. Zanany przyrodnik Adam Zbyryt przyjedzie do Przybiernowa …

Miłośnicy przyrody, mieszkańcy gminy Przybiernów oraz wszyscy zainteresowani światem dzikich zwierząt będą mieli niepowtarzalną okazję spotkać się z jednym z najbardziej cenionych popularyzatorów nauki w Polsce. Już 20 maja o godz. 17:00 w Gminnym Ośrodku Kultury w Przybiernowie przy ulicy Bolesława Chrobrego 64,gdzie odbędzie się spotkanie z przyrodnikiem Adamem Zbyrytem zatytułowane: „O wilkach mowa, czyli opowieść o roli wilka w przyrodzie. Czy trzeba się ich bać i co robić, gdyspotkamy wilka w lesie?”.

Wydarzenie ma charakter otwarty i bezpłatny. Organizowane jest w ramach projektu edukacyjnego Fundacji PVE Dobra Energia, finansowanego przez Grupę PVE przy współudziale Gminy Przybiernów i Gminnego Ośrodka Kultury.

Wilki bez tajemnic. Zanany przyrodnik Adam Zbyryt przyjedzie do Przybiernowa

Podczas spotkania Adam Zbyryt – biolog, popularyzator nauki i ekspert zajmujący się tematyką wilków – rozprawi się z wieloma mitami dotyczącymi tych niezwykłych drapieżników. Uczestnicy dowiedzą się m.in., czy wilki rzeczywiście stanowią zagrożenie dla człowieka, jak należy zachować się podczas spotkania z nimi w lesie oraz jaką rolę pełnią w ekosystemie.

Nie zabraknie także zaskakujących ciekawostek i praktycznej wiedzy przyrodniczej. Jak podkreśla prelegent, nawet popularne określenie „wataha wilków” nie oddaje prawdziwej natury tych zwierząt. Spotkanie będzie okazją do zadawania pytań i rozmowy o ochronie przyrody oraz relacjach człowieka z dziką naturą.

Adam Zbyryt należy dziś do grona najbardziej rozpoznawalnych popularyzatorów przyrody w Polsce. Jest laureatem licznych nagród, w tym „Złotej Róży”, „Mądrej Książki” oraz tytułu „Popularyzator Nauki”. W 2025 roku został uhonorowany Medalem im. Wiktora Godlewskiego za działalność na rzecz ochrony przyrody. Szerokiej publiczności znany jest m.in. z audycji „Dwóch ludzi z puszczy” oraz podcastu „Z Dobrą Energią w las”, które współtworzy na antenie Radia 357. Występuje również w serialu „Podglądacze przyrody”, współpracuje z magazynem „Przekrój” i regularnie prowadzi spotkania popularnonaukowe w całej Polsce. Od 2022 roku Adam Zbyryt współpracuje z Fundacją PVE Dobra Energia jako ambasador projektów edukacyjnych promujących wiedzę o przyrodzie i klimacie. W

ramach wizyty w gminie odwiedzi również Szkołę w Czarnogłowach i Zespół Szkolno-Przedszkolny w Przybiernowie, w których poprowadzi lekcję przyrody
poświęconą tematyce klimatycznej.

Organizatorzy podkreślają, że spotkanie skierowane jest zarówno do dorosłych, jak i młodszych uczestników. To okazja do bezpośredniego kontaktu z ekspertem, który w przystępny i pełen pasji sposób opowiada o świecie natury.

Wstęp na wydarzenie jest wolny, a każdy uczestnik otrzyma od fundacji dobry upominek.

Białuń, Załom i nowi liderzy wzrostu. Gmina Goleniów musi stawiać na nowoczesne sołectwa

0

Białuń, Załom i nowi liderzy wzrostu. Gmina Goleniów musi stawiać na nowoczesne sołectwa …

Aktualna sytuacja demograficzna Gminy Goleniów, analizowana w perspektywie ostatniej dekady, ujawnia głęboki proces transformacji struktury osadniczej, w której tradycyjne centrum miejskie ustępuje miejsca dynamicznie rozwijającym się sołectwom.

Choć ogólna liczba mieszkańców gminy wzrosła w latach 2014–2024 o ponad 15 procent, osiągając w połowie 2024 roku poziom 37 180 osób, to twarde dane statystyczne wskazują na wyraźny odpływ ludności z samego miasta Goleniów.

W badanym okresie miasto odnotowało spadek o 2345 mieszkańców , co przy jednoczesnym wzroście liczby ludności w całej jednostce potwierdza zjawisko intensywnej suburbanizacji i poszukiwania przez obywateli nowych miejsc do życia poza granicami administracyjnymi ośrodka miejskiego.

Bezapelacyjnym liderem tego wzrostu stało się sołectwo Białuń, które w ciągu dziesięciu lat zwiększyło swoją populację o rekordowe 424 osoby, osiągając stan 844 mieszkańców. Równie imponującą dynamikę wykazują miejscowości położone w bezpośrednim sąsiedztwie Szczecina, tworzące pasmo funkcjonalne o charakterze „sypialni” metropolii. W tej grupie wyróżnia się Załom z przyrostem 219 osób , Rurzyca, która zyskała 211 nowych rezydentów oraz Kliniska Wielkie, powiększone o 199 mieszkańców. Te procesy doprowadziły do wykształcenia się nowych układów funkcjonalno-przestrzennych, określanych w strategii jako pasmo Załom–Pucice–Kliniska Wielkie–Rurzyca oraz pasmo Białuń–Żółwia Błoć–Marszewo.

Przyczyn tak silnej presji osadniczej w tych konkretnych rejonach należy upatrywać w unikalnej kombinacji dogodnego położenia komunikacyjnego oraz rozwoju lokalnego rynku pracy. Bliskość dróg ekspresowych S3 i S6, portu lotniczego oraz funkcjonowanie Goleniowskiego Parku Przemysłowego sprawiają, że sołectwa te oferują doskonałe warunki dla osób aktywnych zawodowo.

Atrakcyjność inwestycyjną dodatkowo potęguje bliskość Szczecina oraz planowana budowa Zachodniej Obwodnicy Szczecina, która drastycznie skróci czasy przejazdu w regionie. Warto zauważyć, że realna liczba nowych mieszkańców może być znacznie wyższa niż wskazują na to oficjalne meldunki, ze względu na dużą grupę osób pracujących w sektorze przemysłowym, która nie figuruje w statystykach publicznych.

W obliczu tak dynamicznych zmian gmina stoi przed koniecznością przedefiniowania swojej polityki przestrzennej i inwestycyjnej. Nowa strategia rekomenduje rezygnację z dalszego rozpraszania zabudowy na rzecz tworzenia zwartych i wydajnych struktur osadniczych. Kluczowym zadaniem samorządu na najbliższe lata będzie budowa potencjału tych rosnących sołectw jako centrów usług podstawowych, co oznacza konieczność inwestowania w szkoły, przedszkola oraz infrastrukturę społeczną bezpośrednio w miejscowościach takich jak Załom czy Białuń. Jednocześnie gmina musi zadbać o zróżnicowanie oferty mieszkaniowej, w tym o rozwój budownictwa komunalnego i mieszkań na wynajem, aby zabezpieczyć potrzeby pracowników logistyki i przemysłu, stanowiących fundament lokalnej gospodarki.

Oświatowa porażka na papierze? Nowa strategia obnaża słabe wyniki goleniowskich uczniów

Oświatowa porażka na papierze? Nowa strategia obnaża słabe wyniki goleniowskich uczniów …

Najnowszy projekt Strategii Rozwoju Gminy Goleniów na lata 2026–2035, opracowany przez zewnętrzny zespół ekspertów z Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej oraz szczecińskich uczelni wyższych, przynosi wyjątkowo gorzką diagnozę stanu goleniowskiego szkolnictwa. Z dokumentu, który ma wyznaczać kierunki rozwoju na najbliższą dekadę, wyłania się obraz głębokiego kryzysu efektywności nauczania. Mimo płynącego od lat szerokiego strumienia publicznych pieniędzy na innowacyjne podmioty edukacyjne i autorskie programy, twarde dane statystyczne nie pozostawiają złudzeń co do ich rzeczywistej skuteczności.

Analiza przeprowadzona przez specjalistów wskazuje jednoznacznie, że wyniki osiągane przez uczniów szkół podstawowych w Gminie Goleniów podczas egzaminu ósmoklasisty kształtują się obecnie poniżej średniej krajowej. Fakt ten jest o tyle bulwersujący, że stanowi bezpośrednie podsumowanie wieloletnich starań i „miękkich” zabiegów edukacyjnych wdrażanych przez ostatnie dyrekcje wydziału oświaty goleniowskiego magistratu. Okazuje się, że to, co w mediach społecznościowych i komunikatach urzędowych przedstawiano jako nowoczesny model kształcenia, w zderzeniu z ogólnopolskim systemem weryfikacji wiedzy okazało się kosztowną porażką.

Szczególną uwagę zwraca kontekst personalny i finansowy tej edukacyjnej zapaści, zwłaszcza w odniesieniu do kolosalnych środków pompowanych w zasilanie podmiotów oświatowych, z którymi silnie związana była ostatni pani dyrektor wydziału edukacji naszej gminy, obecnie kontynuująca karierę w zachodniopomorskim kuratorium oświaty. Strategia ujawnia, że nakłady na oświatę i wychowanie stanowią jedną z najbardziej obciążających pozycji w budżecie gminy, a mimo to wyznaczony przez ekspertów cel docelowy to zaledwie próba dogonienia średniej krajowej. Trudno o bardziej dosadny dowód na to, że dotychczasowy system, skupiony bardziej na marketingu placówek i efektownych, lecz mało efektywnych działaniach, po prostu nie zdał egzaminu.

Dokument zapowiada konieczność radykalnej zmiany paradygmatu i opracowanie odrębnej Strategii Rozwoju Systemu Oświaty, która ma się skupić na unowocześnieniu metod nauczania realnie przekładających się na wyniki. Rekomendacje ekspertów dotyczące wprowadzenia twardych narzędzi monitorowania jakości usług publicznych oraz programów mentorskich sugerują, że gmina musi przestać być tylko administratorem budynków, a zacząć realnie rozliczać placówki z efektów dydaktycznych. Mieszkańcy Goleniowa, którzy sfinansowali tę edukacyjną „nowoczesność”, zostali zmuszeni do zaakceptowania faktu, że ich dzieci otrzymują kapitał wiedzy mniejszy niż rówieśnicy w innych częściach Polski.

Wybór bez wyboru? Burmistrz daje nam drzwiami w twarz ?

Wybór bez wyboru? Strategiczna triada burmistrza Sypienia w sprawie śmieci …

Propozycje przedstawione Radzie Miejskiej przez burmistrza Krzysztofa Sypienia, dotyczące radykalnej zmiany systemu naliczania opłat za zagospodarowanie odpadów, wywołały w Goleniowie falę uzasadnionego niepokoju. Choć na biurka radnych trafiły trzy odrębne projekty uchwał, wnikliwa analiza ich treści sugeruje, że nie mamy do czynienia z rzetelnym dialogiem o finansach gminy, lecz z precyzyjnie zaplanowaną techniką socjotechniczną. Włodarz postawił samorządowców przed wyborem, który w rzeczywistości wydaje się być jedynie iluzją, mającą na celu wymuszenie akceptacji dla kolejnych obciążeń finansowych nakładanych na mieszkańców.

Pierwszy z zaproponowanych wariantów zakłada całkowite przejście na system naliczania opłat od zużycia wody, obejmujący bez wyjątków zarówno mieszkańców domów jednorodzinnych, jak i zabudowy wielorodzinnej. Druga propozycja wprowadza hybrydę, w której mieszkańcy bloków płaciliby za wodę, natomiast właściciele domów pozostaliby przy systemie deklaratywnym. Obie te drogi zostały skonstruowane w taki sposób, aby za wszelką cenę „zasypać” potężną dziurę budżetową powstałą w nienadążającym za kosztami systemie gospodarki odpadami. Niestety, rzetelne przeliczenie tych propozycji na budżet domowy przeraża, gdyż czteroosobowa rodzina musiałaby liczyć się z wydatkiem rzędu 180, a nawet 200 złotych miesięcznie, zależnie od realnego zużycia wody. Takie stawki, określane przez wielu obserwatorów jako wzięte „z sufitu”, wydają się całkowicie oderwane od lokalnej rzeczywistości ekonomicznej.

W tym kontekście trzecia propozycja – pozostanie przy dotychczasowym systemie deklaratywnym z podwyżką stawki z 30 do 39 złotych – jawi się jako klasyczna pułapka psychologiczna. W psychologii i socjologii mechanizm ten nazywa się techniką „drzwiami w twarz”. Polega ona na przedstawieniu w pierwszej kolejności propozycji ekstremalnych i niemożliwych do zaakceptowania, aby po ich naturalnym odrzuceniu, kolejna opcja wydała się radnym „łagodnym” kompromisem. To czysty efekt kontrastu, w którym kwota 120 złotych za czteroosobową rodzinę ma wyglądać atrakcyjnie na tle drastycznych stawek „wodnych”. Problem polega jednak na tym, że propozycja ta w żaden sposób nie rozwiązuje fundamentalnego problemu, jakim jest deficyt w systemie śmieciowym, a jedynie odsuwa w czasie nieuniknioną zapaść finansową.

Najbardziej uderzający w całej sprawie jest brak merytorycznego przygotowania i transparentności w przedstawionych wyliczeniach. Burmistrz Krzysztof Sypień proponuje radzie i mieszkańcom systemy oparte na danych, których pochodzenia nikt nie zna. Brak jasnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego stawka za metr sześcienny wody została oszacowana właśnie na takim poziomie, sprawia wrażenie, że mamy do czynienia z kpiną z organu stanowiącego i opinii publicznej. Zamiast rzetelnej analizy kosztów i szukania oszczędności, włodarz zaserwował radnym polityczny teatr, w którym każda z dróg prowadzi albo do finansowego szoku dla mieszkańców, albo do dalszego zadłużania gminy. Takie podejście do zarządzania mieniem wspólnym budzi sprzeciw i rodzi pytania o rzeczywiste intencje stojące za tymi uchwałami.

Imperia w cieniu obcych: lekcja upadku Rzymu dla schyłku Europy

Imperia w cieniu obcych: lekcja upadku Rzymu dla schyłku Europy !

Od najstarszych dziejów ludzkości, gdy tylko zaczynamy obserwować upadki wielkich cywilizacji, powtarza się jeden uporczywy wzór.
Wielkie mocarstwa rzadko giną wyłącznie od ciosu miecza wroga z zewnątrz. Upadają wtedy, gdy ich elity tracą wolę obrony tego, co własne, a struktura demograficzna i kulturowa państwa ulega erozji pod naporem mas, które nie chcą lub nie potrafią się w nie wtopić.
Najczystszy, najbardziej pouczający przykład stanowi tu Cesarstwo Rzymskie – jako precyzyjny mechanizm, który dziś, mutatis mutandis, powtarza się na kontynencie, który niegdyś nazywano „nowym Rzymem”.
Zacznijmy więc od Rzymu, bo tu historia mówi najgłośniej i najmniej ideologicznie.
W szczytowym okresie Principatu imperium było arcydziełem asymilacji: Galowie, Iberowie, Ilirowie, Afrykanie z prowincji stawali się rzymskimi obywatelami, legionistami, senatorami. Romanizacja działała, ponieważ opierała się na przewadze kulturowej, prawnej i militarnej rdzennej ludności italskiej oraz na wspólnym projekcie cywilizacyjnym. Edykt Karakalli z 212 r. n.e., nadający obywatelstwo wszystkim wolnym mieszkańcom, był symbolicznym zwieńczeniem tego sukcesu – ale zarazem początkiem końca.
Gdy obywatelstwo przestało być nagrodą za zasługi, a stało się masowym prawem, zaczęło tracić wartość.
Prawdziwy przełom nastąpił w III–V wieku. Kryzys demograficzny Rzymian był faktem: wojny, zarazy, niska dzietność elit, kolonizacja ziem przez latyfundia i ucieczka wolnych chłopów do miast. Armia, niegdyś oparta na obywatelskim pospolitym ruszeniu, zaczęła cierpieć na chroniczny niedobór rekrutów. Rozwiązaniem stało się masowe przyjmowanie barbarzyńców – najpierw jako foederati (sojuszników osiedlanych na granicach), później jako najemników i całych plemion w głębi imperium. Wizygoci w 376 r. przekroczyli Dunaj uciekając przed Hunami; cesarz Walens, w akcie fatalnej naiwności, pozwolił im osiedlić się w Tracji. Zamiast wdzięczności – bunt. Bitwa pod Adrianopolem w 378 r. zakończyła się miażdżącą klęską Rzymian; zginął cesarz i dwie trzecie armii wschodniej. „Barbarzyńcy – pisał Ammianus Marcellinus – nie byli już gośćmi, lecz panami”.
Kolejne fale – Wandalowie w Afryce, Ostrogoci w Italii, Frankowie w Galii – nie były „inwazjami” w klasycznym sensie, lecz migracjami ludów, które wchodziły do słabnącego organizmu państwa i przejmowały jego struktury od wewnątrz.
Rzym nie został „zdobyty” w 476 r. przez Odoakra; po prostu ostatni cesarz Romulus Augustulus został zdetronizowany przez germańskiego wodza, którego armia składała się w większości z barbarzyńskich foederati.
Kultura rzymska nie zniknęła z dnia na dzień – przekształciła się w mozaikę królestw germańskich, w których łacina przetrwała jako język liturgii, ale rzymska tożsamość polityczna i demograficzna rozmyła się. Nie chodziło o „rasizm” (kategoria anachroniczna), lecz o niezdolność asymilacji na skalę, która przekraczała zdolności absorpcyjne rdzennej ludności. „Barbarzyńcy nauczyli się rzymskiej sztuki wojennej, ale nie rzymskiej cnoty”.
Podobne mechanizmy, choć w innych skalach, powtarzały się w historii: Hyksosi w Egipcie Średniego Państwa wprowadzili konia i rydwan, ale ich panowanie przyspieszyło kryzys tożsamości; Ludzie Morza zniszczyli imperium Hetytów; seldżuccy Turcy i później Osmanowie stopniowo erodowali Bizancjum od wewnątrz, zanim dokonali ostatecznego podboju w 1453 r. Zawsze ten sam schemat: osłabiona demografia i wola rdzennej elity plus napływ grup o wyższej spójności plemiennej i odmiennej kulturze.
Przenosząc wzrok na Unię Europejską – twór, który paradoksalnie aspiruje do roli „nowego imperium rzymskiego” bez legionów i bez granicy – widzimy niepokojąco wierne powtórzenie mechanizmu.
Od kryzysu migracyjnego 2015 r., Europa doświadcza kontrolowanego demograficznego i kulturowego rozkładu. Rdzenna ludność Europy Zachodniej ma dzietność daleko poniżej poziomu zastępowalności pokoleń. Jednocześnie napływ z Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i subsaharyjskiej – grup o znacznie wyższej fertylności i często odmiennych wzorcach kulturowych (zwłaszcza muzułmańskich) – zmienia strukturę populacji w tempie, jakiego nie znała historia pokojowa. Prognozy wskazują, że przy obecnych trendach muzułmanie mogą stanowić około 14% populacji UE do 2050 r., z koncentracją w wielkich miastach przekraczającą 20–30%.
Gospodarka zbudowana na solidarności pokoleniowej rdzennych Europejczyków, pęka pod ciężarem mas ekonomicznych migrantów, którzy w dużym stopniu nie integrują się na rynku pracy. To nie „wzbogacenie kulturowe” – to powtórka z rzymskich foederati: grupy, które zachowują własną tożsamość, podczas gdy gospodarz traci swoją.
Tu dochodzimy do krytyki lewicowych poglądów, która nie jest kwestią sympatii partyjnej, lecz intelektualnej uczciwości. Współczesna lewica europejska (i jej liberalni sojusznicy) powtarza błąd rzymskich elit schyłku: ideologiczny dogmatyzm ponad empirię. Multikulturalizm jako doktryna głosi, że wszystkie kultury są równoważne, a krytyka masowej imigracji z kultur o niskiej kompatybilności z sekularyzmem, równością płci i liberalną demokracją jest „ksenofobią” lub „rasizmem”.
To historyczna amnezja – to zaprzeczenie lekcji Rzymu i Bizancjum. Lewicowy relatywizm kulturowy, podszyty poczuciem winy postkolonialnej i marksistowskim internacjonalizmem, zamienia Europę w laboratorium utopii, w którym „solidarność” z „innymi” ma pierwszeństwo przed przetrwaniem „swoich”.
Efekt jest tragikomiczny: elity, które gardzą własnym dziedzictwem chrześcijańsko-rzymskim jako „kolonialnym” i „białym”, jednocześnie zapraszają masy, których wartości (patriarchat, homofobia, antysemityzm w niektórych kręgach) są daleko bardziej „kolonialne” i „reakcyjne” niż cokolwiek, co Europa wyprodukowała po Oświeceniu.
Gdy Szwecja czy Niemcy stają przed falą przestępczości seksualnej i gangów, lewicowi komentatorzy winą obarczają „ubóstwo”, „traumę” lub „rasizm instytucji” – nigdy różnice kulturowe i cywilizacyjne, które antropologia i historia uznawały za oczywiste od Tucydydesa. To nie empatia, to samobójcza naiwność.
Historia nie jest deterministyczna. Rzym mógłby przetrwać, gdyby elity odzyskały wigor i ograniczyły napływ na warunkach rzymskich. Europa też ma wybór: albo przywróci kontrolę nad granicami, asymilację jako warunek sine qua non i demograficzną suwerenność (np. poprzez politykę pronatalistyczną dla rdzennych), albo podzieli los Zachodniego Cesarstwa – nie w ogniu barbarzyńskiego najazdu, lecz w cichym, biurokratycznym przekształceniu w Eurabię lub mozaikę enklaw.
Wielcy historycy uczą nas pokory wobec faktów. Cywilizacje nie giną od braku „tolerancji”. Giną od braku instynktu samozachowawczego.
Europa ma jeszcze czas, by to zrozumieć – pod warunkiem, że przestanie traktować historię jak niewygodną propagandę.

Nie pozwól aby inni zaplanowali Twoje sąsiedztwo: Przeczytaj projekt strategii i realnie wpłyń na kierunek rozwoju gminy

Nie pozwól aby inni zaplanowali Twoje sąsiedztwo: Przeczytaj projekt strategii i realnie wpłyń na kierunek rozwoju gminy !

Strategia Rozwoju Gminy Goleniów na lata 2026-2035 nie jest jedynie kolejnym urzędowym opracowaniem lecz kluczowym dokumentem określającym fundamenty funkcjonowania naszej wspólnoty przez najbliższą dekadę. Stanowi ona konstytucyjny obowiązek władz samorządowych do wykorzystania lokalnego potencjału w celu budowy wysokiej jakości życia wszystkich mieszkańców. Projekt ten to owoc szerokiej współpracy, której trzon stanowią eksperci wspierani głosem mieszkańców, co ma zapewnić realizm i skuteczność planowanych działań. Dokument ten precyzuje wizję gminy na kolejne lata. Określa co jest naszą mocną stroną, a gdzie mamy problemy które rzecz jasna musimy starać się rozwiązać.

Przeczytanie tego dokumentu jest niezwykle istotne. Strategia bowiem określa najważniejsze cele, jest to nasz drogowskaz po to abyśmy mogli żyć lepiej oraz dostatniej. Strategia wskazuje konkretne kierunki rozwoju, które wpłyną na to, jak będzie wyglądać nasza sieć dróg, dostęp do opieki zdrowotnej czy jakość edukacji w lokalnych szkołach. Dokument ten definiuje również model funkcjonalno-przestrzenny gminy, co w praktyce oznacza wyznaczenie miejsc pod nową zabudowę mieszkaniową oraz strefy aktywności gospodarczej. To właśnie w tym zapisie rozstrzyga się, czy w sąsiedztwie Twojego domu powstanie park, nowa droga czy nowoczesny zakład przemysłowy.

Wniesienie uwag przez mieszkańców jest szansą na realny wpływ na hierarchię kluczowych inwestycje.

 Konsultacje społeczne pozwalają na wypracowanie konsensusu pomiędzy oczekiwaniami lokalnej społeczności a realnymi możliwościami finansowymi samorządu. Aktywny udział obywateli w procesie planowania gwarantuje, że strategia nie pozostanie jedynie martwym zapisem, lecz stanie się narzędziem odpowiadającym na faktyczne potrzeby zgłaszane przez osoby najlepiej znające specyfikę swoich sołectw. Brak głosu mieszkańców w tym procesie może skutkować przeoczeniem istotnych problemów lokalnych, które eksperci widzą jedynie przez pryzmat suchych danych statystycznych.

Analiza zawarta w strategii wskazuje na konkretne wyzwania, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć, takie jak niepokojące prognozy demograficzne wskazujące na starzenie się społeczeństwa czy konieczność adaptacji do zmian klimatu. Uwagi mieszkańców mogą pomóc w lepszym zaprojektowaniu usług senioralnych czy systemów ochrony przed zjawiskami ekstremalnymi takimi jak podtopienia. Strategia zakłada również rozwój nowoczesnych e-usług oraz cyfryzację urzędu, co ma bezpośrednio przełożyć się na komfort załatwiania spraw codziennych przez każdego z nas. Wszystko to sprawia, że dokument ten jest mapą drogową do zrównoważonego rozwoju, który ma służyć obecnym i przyszłym pokoleniom mieszkańców gminy Goleniów.

Współtworzenie strategii to wyraz nowoczesnego, partycypacyjnego modelu zarządzania, w którym władze działają w imieniu i na rzecz obywateli. Każda wniesiona uwaga staje się częścią procesu decyzyjnego, budując silną i zintegrowaną wspólnotę opartą na dialogu i wzajemnym zaufaniu. Tylko dzięki aktywności mieszkańców Goleniów może w pełni wykorzystać swój unikalny potencjał wynikający z położenia w Szczecińskim Obszarze Metropolitalnym oraz bliskości portu lotniczego. Zapoznanie się z projektem strategii i wniesienie do niego własnych spostrzeżeń to nie tylko prawo, ale i odpowiedzialność za kształt naszej wspólnej przyszłości w perspektywie 2035 roku.

Dlatego jeśli zależy Ci na sobie samym powinieneś ten dokument przeczytać ze zrozumieniem i wziąć czynny udział w debacie nad jego wersją ostateczną.

Projekt Strategii Rozwoju Gminy Goleniów na lata 2026 – 2035 TUTAJ

 

Brakujący łącznik na Nowogardzkiej: Kolej mówi „tak”, ale pod jednym warunkiem

Brakujący łącznik na Nowogardzkiej: Kolej mówi „tak”, ale pod jednym warunkiem …

Sprawa dokończenia brakującego odcinka ścieżki pieszo-rowerowej wzdłuż ulicy Nowogardzkiej w Goleniowie doczekała się oficjalnych wyjaśnień ze strony władz gminy. Burmistrz Gminy Goleniów, w piśmie z dnia 7 maja 2026 roku, udzielił odpowiedzi na wniosek radnej Aleksandry Muszyńskiej-Popielarczyk, przedstawiając szczegółowy stan rozmów z PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.. Z udostępnionej korespondencji wynika, że choć sam pomysł przedłużenia traktu nie został odrzucony, to jego realizacja wiąże się z koniecznością spełnienia szeregu rygorystycznych i kosztownych wymogów technicznych.

Kluczowe stanowisko w tej sprawie zajął Zakład Linii Kolejowych w Szczecinie, który już we wrześniu 2025 roku określił ramy współpracy przy tej inwestycji. Kolejarze wskazują, że przeprowadzenie ścieżki przez istniejący przejazd kolejowy kat. B na linii nr 401 nie może odbyć się bez gruntownej przebudowy infrastruktury kolejowej oraz urządzeń przejazdowych. Projektanci muszą przy tym uwzględnić najnowsze wytyczne prawne, w tym Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z lipca 2025 roku, co czyni całe przedsięwzięcie skomplikowanym pod względem inżynieryjnym.

Szczególną uwagę zwraca fakt, że PKP PLK S.A. przenosi pełną odpowiedzialność za proces projektowy i wykonawczy na inwestora, czyli Gminę Goleniów. Oznacza to, że samorząd musiałby sfinansować nie tylko budowę samej ścieżki, ale również całkowitą modernizację urządzeń sterowania ruchem kolejowym oraz usunięcie wszelkich kolizji infrastrukturalnych. Dodatkowo gmina jest zobligowana do uiszczenia opłat za specjalistyczne procedury wewnętrzne kolei, takie jak zarządzanie zmianą w ramach systemów bezpieczeństwa.

Dokumentacja precyzuje również wymogi kadrowe stawiane przed wykonawcą dokumentacji. Projekt urządzeń sterowania ruchem mogą przygotować wyłącznie specjaliści z odpowiednimi uprawnieniami budowlanymi, a całość prac musi zostać oparta na aktualnych zasobach Kolejowego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej. Taka kumulacja obostrzeń formalnych i finansowych sprawia, że „zielone światło” od PKP staje się dla budżetu gminy wyzwaniem wymagającym precyzyjnego planowania środków w wieloletnich prognozach finansowych.

W świetle przekazanych Radzie Miejskiej informacji, przyszłość brakującego łącznika na Nowogardzkiej zależy obecnie od decyzji o zabezpieczeniu funduszy na modernizację infrastruktury kolejowej, która de facto nie jest własnością gminy, lecz stanowi niezbędny element budowy bezpiecznego ciągu komunikacyjnego dla mieszkańców. Choć ścieżka proceduralna została wyznaczona, to kosztowny charakter warunków postawionych przez PKP nakazuje ostrożność w deklarowaniu szybkich terminów realizacji inwestycji.

Odpowiedz PKP w oryginale TUTAJ

Goleniowski paradoks: Budżet puchnie, a inwestycje utonęły w pułapce kosztów stałych

Goleniowski paradoks: Budżet puchnie, a inwestycje utonęły w pułapce kosztów stałych …

Analiza najnowszej Strategii Rozwoju Gminy Goleniów na lata 2026–2035 rzuca jaskrawe światło na zjawisko, które wielu mieszkańców przeczuwało od dawna: nasza gmina wpadła w niebezpieczną pułapkę kosztów stałych. Choć oficjalne słupki dochodów prezentują się imponująco, to rzeczywistość finansowa ukryta w tabelach dokumentu jest znacznie mniej optymistyczna. W ciągu ostatniej dekady dochody gminy wzrosły ponad dwukrotnie – z 162 mln zł w 2016 roku do rekordowych 324 mln zł w 2025 roku. Ten potężny zastrzyk gotówki, zamiast stać się paliwem dla spektakularnych inwestycji, został niemal w całości pochłonięty przez bieżące funkcjonowanie samorządowej machiny.

Prawdziwym dowodem na istnienie tej finansowej pułapki jest zestawienie rosnącego budżetu z oficjalną analizą słabych stron gminy zawartą w dokumencie. Mimo że do kasy wpływa dwa razy więcej pieniędzy niż kilka lat temu, eksperci w analizie SWOT bezlitośnie punktują: „niewystarczające, w stosunku do potrzeb, środki na inwestycje w gminie”. Oznacza to, że każda dodatkowa złotówka, którą wypracowują lokalni przedsiębiorcy lub którą przekazuje państwo, zostaje natychmiast „przejedzona” przez rosnące wydatki ogółem, które w 2025 roku dobiły do poziomu niemal 300 mln zł.

Gdzie dokładnie znikają te miliony? Dokument nie pozostawia złudzeń – gmina ugina się pod ciężarem zadań statutowych. W strategii wprost wskazano na wysokie i stale rosnące wydatki związane z realizacją ustawowych obowiązków, ze szczególnym wskazaniem na finansowanie systemu oświaty i wychowania. Ten edukacyjny i administracyjny balast stał się tak ciężki, że samorząd właściwie stracił zdolność do samodzielnego realizowania dużych projektów rozwojowych. Fakt, że rok 2025 przeszedł do historii bez oddania choćby jednej kluczowej inwestycji stworzonej od podstaw przez obecnych włodarzy, zdaje się być jedynie naturalną konsekwencją tej finansowej niemocy.

Strategia na lata 2026–2035 zamiast radykalnego cięcia kosztów, proponuje ucieczkę w kierunku funduszy zewnętrznych. Autorzy planu otwarcie przyznają, że własne środki gminy mają służyć jedynie jako wkład niezbędny do uzyskania dofinansowań, a faktyczny udział samorządu w kluczowych inwestycjach może wynosić zaledwie od 30% do 50%. To ryzykowna gra – dokument definiuje ambitne cele warte blisko 200 mln zł, ale ich realizacja wisi na cienkiej linie dotacji z KPO czy funduszy unijnych. Jeśli gmina przegra wyścig o te środki z bardziej sprawnymi sąsiadami, piękne wizje „Eko Bloków” czy rewitalizacji rzeki Iny pozostaną jedynie kolorowymi wizualizacjami z warsztatów strategicznych.

W obliczu tych danych, deklaracje o „optymalizacji wszystkich wydatków gminy” brzmią bardziej jak wołanie o ratunek niż przemyślany plan. Skoro przy rekordowych dochodach gmina wciąż nie ma „wolnej gotówki” na rozwój, to jedyną drogą wyjścia z pułapki kosztów stałych jest głęboka reforma zarządzania, o której strategia wspomina jedynie ogólnikowo. Jako społeczność musimy zacząć pytać nie o to, ile pieniędzy wpływa do budżetu, ale dlaczego tak mało z nich zamienia się w realną infrastrukturę, która służyłaby nam tu i teraz, a nie dopiero w mglistej perspektywie roku 2035.

Biurokratyczny mur zamiast opieki. NFZ ignoruje problemy pacjentów w Goleniowie ?

Biurokratyczny mur zamiast opieki. NFZ ignoruje problemy pacjentów w Goleniowie … ?

Standardy obsługi w goleniowskich przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej doczekały się odpowiedzi ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia, która w swej treści jest bulwersująca. Zamiast zapowiadanych w interwencji redakcyjnej rzetelnych działań kontrolnych oraz weryfikacji bilingów, urzędnicy ze Szczecina zaserwowali mieszkańcom klasyczny przykład biurokratycznej niemocy. Pismo podpisane przez Zastępcę Dyrektora ds. Medycznych, Franciszkę Siadkowską, jasno dowodzi, że dla państwowego płatnika ważniejszy od zdrowia obywateli jest spokój własny orazpodległych mu placówek.

Fundusz w swojej odpowiedzi z dnia 6 maja 2026 roku przyznał otwarcie, że jego jedynym działaniem było poinformowanie świadczeniodawców o ciążących na nich obowiązkach. Jest to reakcja zdumiewająco nieadekwatna do powagi zgłaszanych naruszeń, które obejmowały odmowy zapisu na kolejne dni oraz zmuszanie chorych ludzi do stania w wielogodzinnych kolejkach pod przychodniami w skrajnie trudnych warunkach pogodowych. NFZ całkowicie zignorował fakt, że przychodnie te rutynowo łamią artykuł dwudziesty ustawy o świadczeniach finansowanych ze środków publicznych oraz zapisy ogólnych warunków umów, które nakładają na nie obowiązek prowadzenia list oczekujących i zapewnienia bieżącej rejestracji.

Szczytem cynizmu w otrzymanej korespondencji jest stwierdzenie, że wszystkie podmioty realizujące świadczenia na terenie Goleniowa potwierdziły, iż zapewniają pacjentom wymagane warunki rejestracji. NFZ uznał zatem, że słowo placówek, na które napływa lawina skarg od zdesperowanych pacjentów, jest ostatecznym dowodem w sprawie i nie wymaga żadnej zewnętrznej weryfikacji. Taka postawa organu nadzorczego nie jest jedynie zaniedbaniem, lecz de facto przyzwoleniem na dalsze upokarzanie mieszkańców, którzy co rano muszą toczyć bój o możliwość kontaktu z lekarzem pierwszego kontaktu.

Zamiast niezapowiedzianych wizytacji, które mogłyby obnażyć organizacyjny paraliż goleniowskiej ochrony zdrowia, urzędnicy wybrali drogę najmniejszego oporu, czyli wymianę uprzejmości z dyrekcjami przychodni. Takie podejście sprawia, że system ochrony praw pacjenta staje się jedynie martwym zapisem na papierze, a instytucja powołana do nadzoru nad wydawaniem publicznych pieniędzy abdykuje ze swoich podstawowych funkcji. Redakcja goleniow24.info zapowiada, że nie poprzestanie na tym etapie i będzie dążyć do realnego egzekwowania praw mieszkańców, których NFZ pozostawił bez żadnego wsparcia.

Pismo redakcji Goleniów24.info skierowane do NFZ:

Działając w imieniu redakcji portalu goleniow24.info oraz powołując się na liczne zgłoszenia mieszkańców Goleniowa, zwracam się z wnioskiem o podjęcie natychmiastowych działań kontrolnych wobec świadczeniodawców realizujących usługi w zakresie Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ) na terenie miasta Goleniów.

Do naszej redakcji napływa lawina skarg od zdesperowanych pacjentów, którzy informują o skandalicznych praktykach uniemożliwiających skuteczną rejestrację do lekarza pierwszego kontaktu. Z relacji czytelników wynika, że w goleniowskich przychodniach powszechnie łamane jest prawo do ciągłości rejestracji.

Opis naruszeń:

Odmowa rejestracji na kolejne dni: Pacjenci zgłaszający się do rejestracji (telefonicznie lub osobiście) słyszą odmowę zapisu na wizytę w dniu następnym lub w kolejnych dniach.

Odsyłanie pacjentów: Personel nakazuje pacjentom ponowny kontakt „jutro rano”, co zmusza chorych, często starszych ludzi, do wielogodzinnego stania w kolejkach przed budynkiem przychodni w godzinach wczesnoporannych, nierzadko w skrajnie trudnych warunkach atmosferycznych (mróz, opady), bez gwarancji dostania się do lekarza.

Brak dostępności telefonicznej: Wymuszanie kontaktu rano powoduje paraliż linii telefonicznych, co de facto wyklucza możliwość rejestracji tą drogą.

Powyższe praktyki stanowią rażące naruszenie obowiązujących przepisów, w szczególności:

Art. 20 ust. 1 i 2 Ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, który nakłada na świadczeniodawcę obowiązek wpisania pacjenta na listę oczekujących w przypadku braku możliwości udzielenia świadczenia w dniu zgłoszenia.

§ 13 Ogólnych Warunków Umów (OWU) o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, który zobowiązuje placówkę do zapewnienia bieżącej rejestracji w godzinach pracy przychodni.

Sytuacja w Goleniowie nosi znamiona zmowy systemowej lub rażącego zaniedbania organizacyjnego, zagrażającego życiu i zdrowiu mieszkańców. Nie jest dopuszczalne, aby w XXI wieku pacjenci musieli walczyć o numerek, marznąc pod drzwiami placówki medycznej.

W związku z powyższym wnoszę o:

Przeprowadzenie niezapowiedzianych kontroli w goleniowskich przychodniach POZ w zakresie dostępności rejestracji i prowadzenia list oczekujących.

Weryfikację bilingów telefonicznych oraz harmonogramów przyjęć lekarzy.

Wyciągnięcie konsekwencji służbowych i finansowych wobec placówek niestosujących się do warunków kontraktu z NFZ.

Jako przedstawiciel prasy, na podstawie Art. 3a Ustawy Prawo prasowe, proszę o udzielenie informacji zwrotnej o podjętych działaniach w terminie przewidzianym prawem.

Odpowiedz NFZ na pismo:

Biurokratyczny mur zamiast opieki. NFZ ignoruje problemy pacjentów w Goleniowie ?